... ...

Relacje polsko-ukraińskie nigdy nie były bardzo dobre. W naszym kraju pamięta się ludobójstwo na Wołyniu. Także Ukraina miała za złe Polsce traktowanie ich rodaków w okresie międzywojennym. Jednak po wybuchu wojny 24 lutego 2022 roku wydawało się, że władze obu krajów przekreśliły to co było złe grubą kreską. Obiecano pomoc, a niektórzy mówili wręcz o przyjaźni między narodami. Teraz Ukraina chce nałożyć embargo na warzywa i owoce z Polski. Ma to być odwet za przedłużenie zakazu dla ukraińskiego zboża.

Sprawa ukraińskiego zboża

Polskę i Ukrainę poróżniła kwestia zboża, które wjeżdżało do naszego kraju z ogarniętej wojną Ukrainy. Tańsze zboże ze wschodu wypierało nasze. W konsekwencji ceny mocno spadły, a polscy rolnicy nie byli wystarczająco konkurencyjni. Rynek się załamał, a rząd obiecał pomoc. Inne kraje Unii Europejskiej graniczące z Ukrainą miały podobny problem. Trwające kilka miesięcy unijne embargo polepszyło sytuację, jednak z połową tego miesiąca przestało ono obowiązywać.

Polska razem z kilkoma krajami graniczącymi z Ukrainą przedłużyły zakaz co wywołało furię ze strony ukraińskich władz. Już chwilę po przedłużeniu embarga strona ukraińska złożyła na Polskę skargę do Światowej Organizacji Handlu. Jej zdaniem działanie naszego kraju jest bezprawne. Ukraina według deklaracji władz jest gotowa nałożyć sankcje na niektóre polskie produkty. Miejsce na rozmowy dalej jest, ale sama groźba eskalacji skutecznie jeszcze mocniej poróżniła oba kraje.

Konflikt narasta

19 września w Nowym Jorku Wołodymr Zełenski wygłosił przemówienie na 78. Sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Mówił oczywiście o ataku na swój kraj. Kontrowersję wzbudził fakt, że Zełenski pośrednio negatywnie wypowiedział się o Polsce - “Uruchomiliśmy tymczasowy morski korytarz eksportowy z naszych portów. Ciężko pracujemy nad zachowaniem szlaków lądowych dla eksportu zboża. I niepokojące jest to, jak niektórzy w Europie, niektórzy nasi przyjaciele w Europie, odgrywają w teatrze politycznym solidarność, robiąc thriller ze zbożem. Może się wydawać, że odgrywają własną rolę, ale w rzeczywistości pomagają przygotowywać scenę dla moskiewskiego aktora”. Oskarżył Polskę, że działania pomocowe były tylko na pokaz, a naprawdę władze działają na rzecz Rosji.

W kuluarach Szczytu ONZ miało dojść do spotkania Duda-Zełenski. Nie doszło jednak ono do skutku, oficjalnie z powodu opóźnień w przemówieniach na forum ONZ. Nieoficjalnie media informują, że był to tylko pretekst ze strony ukraińskiej, aby uniknąć spotkania z polskim prezydentem.

Dzień później polskie MSZ wezwało do siebie Ambasadora Ukrainy w Polsce. Zaprotestowano wobec słów Zełenskiego. Również polscy politycy wydają się skonsternowani zachowaniem najważniejszych ukraińskich władz. Zwraca się uwagę na "niewdzięczność" wschodniego sąsiada i to w czasie, kiedy na jego terytorium trwa wojna. Polska pomogła Ukrainie bardzo mocno. Podarowała swój sprzęt, zapewnia komunikację z napadniętym krajem. Południowo-wschodnia Polska stała się hubem transportowym dla broni i pomocy humanitarnej.

Negatywnie o ukraińskiej głowie państwa wypowiadają się politycy partii rządzącej, w tym Prezydent RP. A. Duda. Powiedział, że “Ukraina zachowuje się jak tonący, który chwyta się wszystkiego czego się da”. W dalszej części wypowiedzi dał do zrozumienia, że jeśli Ukraina nas “utopi” to nie dostanie więcej pomocy. Również ze strony części polskiej opozycji podkreśla się “niewdzięczność” ze strony Zełenskiego.

Niemcy ganią Polskę

Decyzję Polski, Węgier i Słowacji skrytykował minister rolnictwa i polityki żywnościowej Niemiec - Cem Özdemir. Niemcy są zadowoleni z decyzji Komisji Europejskiej, która zniosła embargo. W kontekście Polski minister wypowiedział się, że “jest solidarna z Ukrainą, kiedy jej to pasuje”. Jego zdaniem kraje, które się sprzeciwiają zniesieniu ograniczeń w transporcie zboża deklarują “niepełną solidarność z Ukrainą”.

Przypomnijmy, to Niemcy przez cały obecny wiek współpracowały z Rosją. Prominentni politycy głównie z SPD pracowali w rosyjskich firmach energetycznych. We współpracę z Rosją zaangażowane były właściwe wszystkie strony politycznego sporu. Od skrajnej lewicy, poprzez centrum, po skrajną prawicę przejawiało się zainteresowanie kontaktami i przedstawianiem tego co łączy oba narody. Wspólnym punktem była głównie gospodarka. To Niemcy realizowały z Putinem projekt gazociągów Nord Stream 1 i 2, który omijał m.in. Polskę. Ich polityka nie zmieniła się nawet po 2014 roku, kiedy Rosja zajęła Krym i wschodnią Ukrainę. Dopiero obecna sytuacja zdaje się zmieniać nastawienie. To Polska przekonywała Niemcy do pomocy. Nasz zachodni sąsiad zaczął pomagać dopiero kiedy zobaczył, że wojna tak szybko się nie skończy. Przypomnijmy także, że ta pomoc nie od razu była duża, początkowo niemiecki rząd proponował wyłącznie hełmy, później broń defensywną, a dopiero potem przeszedł do rzeczywistych działań.

W sprawie może dziwić tak ostra reakcja najwyższych władz Ukrainy. Politycy skupieni wokół Zełenskiego muszę się czuć pewnie w relacjach międzynarodowych, jeśli atakują jeden z krajów, który jest liderem w pomocy humanitarnej i wojskowej. Od czasu wybuchu regularnej wojny pozycja Ukrainy znacznie wzrosła. Kraj chce najwyraźniej zaistnieć w przyszłej geopolitycznej układance. Pytanie czy takie działania nie przyniosą niekorzystnych skutków w postaci zmniejszenia pomocy. W Polsce takie słowa już i tak padają na podatny grunt. Wiele osób uważa, że nasz kraj zbyt mocno wtrąca się w konflikt. Podnoszone są również kwestie historyczne i gospodarcze - wojna przyczynia się do podniesienia inflacji i pogorszenia życia Polaków.

Politycy w Polsce i tak wiedzą, że nie mogą przestać pomagać Ukrainie, ponieważ w sprawę zbyt mocno zaangażowane są Stany Zjednoczone. Kraj ten nie pozwoli, aby dwustronny konflikt przeszkodził im we własnych planach. USA udało się małymi środkami właściwie zniszczyć rosyjską armię i dlatego będą dążyć do kontynuacji wsparcia militarnego dla walczącej Ukrainy. Polskie władze nie mogą sobie pozwolić na gesty braku lojalności ze strony Ukrainy. Mimo trwającej wojny i konieczności pomocy należy reagować na przejawy wojny gospodarczej, którą Ukraina zdaje się rozpoczynać z sąsiadami.

Autor: Mateusz Bartczak

Zdjęcie:  Jakub Szymczuk ( KPRP)