... ...

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział kontrole na granicy polsko-słowackiej. Jest to efekt wzrostu nielegalnej migracji przez tzw. szlak bałkański. Wiedzie on przez państwa bałkańskie, Węgry, Słowację i Polskę do Niemiec.

Liczba nielegalnych imigrantów rośnie

Od jakiegoś czasu obserwujemy ogromny wzrost liczby osób, które nielegalnie przedostały się do Europy. Sprawa wzbudza coraz większe kontrowersje i międzynarodowe reakcje. Europę ogarnęła fala niechęci do imigrantów spoza UE, rządy prześcigają się w pokazaniu jak bardzo chcą uszczelnić granice. Duży problem mają Niemcy. Od stycznia 2023 roku, według oficjalnych danych zatrzymano przy granicy z Polską już około 60 tys. nielegalnych imigrantów. To dwukrotny wzrost of 2021 roku. W kraju nie chcą więcej przybyszów. Niemieckie władze lokalne i przedstawiciele przedsiębiorców chcą stacjonarnych kontroli na granicy. Nielegalna imigracja powoduje wzrost skrajnych nastrojów i poparcie dla partii populistycznych. Niemiecki rząd chcąc ratować poparcie zapowiedział wprowadzenie doraźnych kontroli na granicy z Polską. Ma to być odpowiedź na kryzys i pokazanie, że władza rozumie obywateli. Kanclerz Olaf Scholz nie chce popełniać błędów Angeli Merkel i negatywnie wypowiada się na temat migrantów. Mimo, że lewicowe SPD zawsze popierało imigrację, teraz stara się obarczyć winą za sytuację na granicach inne kraje. Stąd mocna reakcja Scholza na “Aferę wizową” w Polsce.

Premier Morawiecki chce kontroli na granicy polsko-słowackiej

Odpowiedzią na reaktywację szlaku bałkańskiego mają być wyrywkowe, a w niektórych miejscach stałe kontrole busów, autobusów i samochodów osobowych na granicy ze Słowacją. Przemytnicy coraz częściej wybierają trasę przewozu migrantów m.in. przez Słowację, Polskę i dalej do Niemiec. Spowodowane jest to tym, że w ostatnich latach władze Niemiec wzmocniły kontrole na granicy z Austrią. Sytuacja ta spowodowała konieczność znalezienia nowej drogi - tak padło na szlak przez Polskę.

Słowacki rząd podaje, że w ostatnim roku liczba ujawnianych nielegalnych migrantów w tym kraju wzrosła dziewięciokrotnie. Pokazuje to, że sprawa jest poważna, a granica polsko-słowacka do tej pory nie była w żaden sposób chroniona. Teraz ma się to zmienić. Do kontroli granicy przeznaczeni mają zostać funkcjonariusze z dwóch oddziałów SG (karpackiego i bieszczadzkiego). Wydaje się, że pierwsze skrzypce odgrywać będzie Karpacki Oddział SG, który stricte zajmuje się ochroną granicy polsko-słowackiej. 

Kontrole mają zmniejszyć presję migracyjną na granicę polsko-niemiecką. Informacje wskazują, że po naszym kraju w celu dostania się do Niemiec podróżują tygodniowo setki nielegalnych migrantów. Na razie wiadomo, że kontrole mają być w większości wyrywkowe, a SG ma sama oceniać, który pojazd należy skontrolować. W przyszłości można się spodziewać ustanowienia stałych punktów kontroli pojazdów na głównych drogach w pobliżu granicy.

Granica polsko-litewska również pod specjalnym nadzorem?

Rząd na razie nie informuje czy na granicy Polski z Litwą w przyszłości też są planowane dodatkowe kontrole. Kraje bałtyckie gorzej radzą sobie z presją migracyjną ze strony Białorusi. Reżim Łukaszenki po wzmocnieniu granicy polsko-białoruskiej skoncentrował się na przerzucaniu migrantów na Litwę i Łotwę. Potem przemytnicy przewożą ich przez Polskę do Niemiec. Państwa bałtyckie podjęły środki zaradcze, jednak granice nadal pozostają nieszczelne.

Komisja Europejska niezadowolona

W komunikacie KE przypomniała, że kraje należące do Strefy Schengen nie mogą wprowadzać stałych kontroli na wewnętrznych granicach UE. O dziwo reakcja KE miała miejsce w związku z wypowiedziami Olafa Scholza i innych członków niemieckiego rządu na temat wprowadzenia ewentualnych kontroli na granicy polsko-niemieckiej.

KE przypomniało, że kontrole mogą być tylko czasowe, doraźne, a ich wprowadzenie musi być poparte naprawdę ważnym interesem. Przypomnijmy, że najczęstszym powodem wprowadzenia takich kontroli jest odbywanie się ważnych imprez np. sportowych czy międzynarodowych spotkań o charakterze politycznym lub polityczno-wojskowym.

Unia Europejska zdaje się zauważać problem nielegalnej migracji. Niedawno szefowa Komisji Europejskiej – Ursula von der Leyen odwiedziła włoską wyspę Lampedusa, na którą w ostatnim czasie przybywa tysiące migrantów. Na Lampedusie padła propozycja utworzenia dziesięciopunktowego planu poradzenia sobie z kryzysem. W nim mówiono o wsparciu od unijnych instytucji w radzeniu sobie z kryzysem, porozumieniu z Tunezją, relokacji migrantów już przybyłych do Europy czy kampanii medialnej realizowanej poza UE zniechęcającej do podróży. Zwrócono dodatkowo uwagę na konieczność zintensyfikowania działań patrolowych na Morzu Śródziemnym realizowanym przez służby różnych krajów UE.

Na razie jednak Europa zamyka się wewnątrz. Szlaki do Europy są nadal otwarte, a to one powodują problem. Zamykanie granic między krajami UE tylko pozornie poprawia sytuację. Efektem przypływania migrantów do Włoch, Grecji czy Hiszpani jest dzisiejsza sytuacja w obrębie Polski, Słowacji czy krajów bałkańskich. Jeśli nie zatrzyma się migrantów w drodze do Europy samo blokowanie szlaków nic nie da.

Europa zmienia myślenie. Trwało to wiele lat, jednak ostra reakcja społeczeństw państw europejskich, które sprzeciwiają się migracji doprowadziła do zmiany nastawienia decydentów i prób rozwiązania problemu. 

Autor: Mateusz Bartczak

zdjęcie: SG