... ...

Kryzys migracyjny nie słabnie. Mimo fizycznych umocnień cały czas do naszego kraju przedostają się tysiące migrantów. Nie tylko polsko-białoruska granica jest problemem. Białoruś intensyfikuje przerzut migrantów na Litwę i Łotwę. Przemytnicy przewożą ludzi przez Litwę do Polski, a dalej do Niemiec.

Niemcy chcą kontroli na granicy z Polską

Niemieckie władze lokalne i przedstawiciele przedsiębiorców chcą stacjonarnych kontroli na granicy polsko-niemieckiej. Powodem jest oczywiście nielegalna imigracja. Od stycznia 2023 roku, według oficjalnych danych zatrzymano już około 60 tys. nielegalnych imigrantów. To dwukrotny wzrost of 2021 roku. Niemcy nie chcą więcej przybyszów. W czasie ostatniego kryzysu migracyjnego przyjęli ponad 1 mln osób. Decyzja rządu Angeli Merkel nie była konsultowana ze społeczeństwem, które było temu przeciwne. CDU straciła przez to wielu wyborców, którzy zaczęli głosować na antyimigrancką AfD. SPD obecnego kanclerza Olafa Scholza nie chce popełnić błędów poprzedniczki, dlatego ostrożnie wypowiada się na temat imigrantów. Potrafi wyrazić swoje zaniepokojenie wzrostem nielegalnej migracji i ganić za to Polskę.

Tak duża liczba migrantów na polsko-niemieckiej granicy pokazuje, że Polska ma problem. Dowodzi to nie tylko nieszczelności granicy polsko-białoruskiej, ale także napływu migrantów do Polski przez Litwę. Białoruś skoncentrowała się na przerzucaniu migrantów na Litwę i Łotwę. Potem przemytnicy przewożą ich przez Polskę do Niemiec. To, że migranci chcą jechać do Niemiec, a nie zostać w naszym kraju nie pokazuje, że nie mamy problemu. Co, jeśli Niemcy zamkną granicę? Zostaniemy z kilkudziesięcioma tysiącami nielegalnymi imigrantami i to w ciągu jednego roku. Wkrótce problem może narastać, a my nie mamy rozwiązania. Oprócz rozbudowy umocnień z Białorusią należałoby pomyśleć o lepszej ochronie granicy z Litwą. Rząd lubi się chwalić ilu funkcjonariuszy broni granicy jednak nie wspomina, że przez nasz kraj w ciągu roku i tak przejeżdża kilkadziesiąt tysięcy nielegalnych imigrantów. Nie wiemy kim oni są, a nie wszyscy mają dobre zamiary.

Straż Graniczna poinformowała 1 września, że przeprowadziła kolejne wspólne polsko-niemieckie działania kontrolne. Jest to efekt porozumienie z maja br. “zakładające ukierunkowaną na przeciwdziałanie oraz zwalczanie migracji współpracę obu służb”. W działaniach brali udział funkcjonariusze z Nadodrzańskiego Oddziału SG oraz Policji Federalnej Niemiec. Zatrzymano 49 cudzoziemców - w większości byli to obywatele Syrii.

Od początku wspólnych działań ze stroną niemiecką zatrzymano łącznie 68 cudzoziemców, którzy nielegalnie przebywali na polskim terytorium. 12 osobom postawiono zarzuty udzielania pomocy w nielegalnym przekraczaniu granicy państwa.

Wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk odwołany

Oficjalnie, powodem odwołania Wawrzyka było “Brak satysfakcjonującej współpracy”. Prawdziwą przyczyną odwołania ministra są imigranci. Minister był odpowiedzialny za powstanie projektu rozporządzenia w sprawie listy państw, z których cudzoziemcy mogą składać wnioski o wydanie wizy bezpośrednio w MSZ. Miało to ułatwić ściąganie większej liczby imigrantów do Polski. Projekt ułatwiał uzyskanie wizy osobom z Ukrainy oraz wielu krajów Bliskiego Wschodu i Afryki m. in. z Kataru, Pakistanu, Nigerii, Indii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Rząd PiS chce pokazać się jako przeciwnik imigracji, szczególnie z krajów "odmiennych kulturowo". Oficjalna polityka jednak temu przeczy. Sprawę podchwyciła opozycja, ujawniając projekt dokumentu. Pokazuje ona niekonsekwencje rządu w kwestii migracji. Z jednej strony słyszymy o konieczności obrony Polski przed obcymi, a z drugiej rządzący chcą przyjmować do pracy nawet 400 tys. imigrantów ekonomicznych rocznie. Takiej kwoty nie da się zapewnić z krajów ościennych, stąd rząd stawia na Bliski Wschód i Afrykę.

W Polsce pracowników brakuje już od kilku lat. Dodatkowo katastrofalna liczba urodzeń nie nastraja nas optymistycznie na przyszłość. W kwietniu 2023 roku urodziło się tylko 21 tys. dzieci, a kolejne miesiące nie pokazują poprawy. To wynik najgorszy od II wojny światowej. Przez ostatni rok to spadek liczby ludności o około 130 tys. Pokazuje to, że problem braku rąk do pracy będzie tylko narastał.

Dane nie pokazują ludności z Ukrainy, która szacowana jest na około 3 mln osób. Pamiętajmy jednak, że te osoby to w dużej części uchodźcy wojenni lub czasowi imigranci ekonomiczni, którzy po wojnie gotowi są wrócić do swojego kraju. Jeśli nikt nie wymyśli sensownej polityki prorodzinnej, w Polsce nie będzie rąk do pracy, a imigracja będzie jedynym ratunkiem dla gospodarki.

Autor: Mateusz Bartczak

zdjęcie:  Nadodrzanski OSG