... ...
Obroniony minister  obrony
Zdjęcie: Sejm/Twitter

W piątek, 7 bm.  koalicja rządowa  obroniła ministra  obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, 235 głosami „za”, przy minimalnej  większości  231 niezbędnej do pozostania  szefa  MON  na stanowisku.  Tym samym Sejm negatywnie odniósł się do wniosku  Lewicy i Koalicji Obywatelskiej o odwołanie polityka prawicy z pełnionej funkcji.  

Votum  nieufności  opozycji

Kluby KO i Lewicy przygotowały wniosek o wotum nieufności wobec szefa MON Mariusza Błaszczaka w maju. Złożyły go w następnie  incydentu z rosyjską  rakieta, która 16 grudnia przeleciała  przez pół  polski  i spadła pod  Bydgoszczą oraz późniejszych tłumaczeń ministra, że  o tym nie wiedział, a  jego służby nie zostały o tym poinformowane. Szef  MON zrzucił odpowiedzialność  za brak  informacji  na dowódcę  operacyjnego  RSZ gen broni Tadeusza  Piotrowskiego i domagał się jego  odwołania. Jednak z późniejszego oświadczenia BBN  wynikało, że  informacje, którymi dysponuje prezydent, "nie uzasadniają podjęcia decyzji personalnych" dotyczących najwyższej kadry dowódczej Wojska Polskiego, a prezydentowi nie przedstawiono też żadnego wniosku w tej sprawie.

Działania podejmowane na przestrzeni ostatnich tygodni przez Mariusza Błaszczaka wyraźnie ukazują, że nie jest on osobą na tyle odpowiedzialną, aby w obliczu wojny toczącej się tuż za polską granicą wypełniać stanowisko Ministra Obrony Narodowej – czytamy w uzasadnieniu wniosku

Jeden głos przeważył w KON

Zanim doszło  do głosowania wniosku  o votum  nieufności  wobec ministra  obrony  w czwartek odbyła się debata w  sejmowej  Komisji Obrony Narodowej,  bez  obecności  ministra Błaszczaka, który w tym czasie przebywał w  Wielkiej  Brytanii.  Bronił  go  wiceszef MON  Wojciech  Skurkiewicz, który  oświadczył, że fakt złożenia wniosku nie świadczy o poczuciu odpowiedzialności i jest „trudny do merytorycznego uzasadnienia i obrony”. Przypomniał, że od roku 2018 kiedy  Błaszczak objął  kierownictwo resortu  Inspektorat, a następnie Agencja Uzbrojenia zawarła prawie 500 umów, wiele z polskimi firmami przemysłu obronnego. Dodał, że powstają nowe jednostki wojskowe, przede wszystkim we wschodniej części kraju, zaś bardzo duży nacisk jest położony na cyberbezpieczeństwo oraz  współpracę z sojusznikami.

Posłowie opozycji, którzy w czwartek zabrali głos podczas dyskusji, zarzucali szefowi MON-u nie tylko zaniedbania związane z sytuacją z 16 grudnia i zrzucenie winy  na dowódcę  operacyjnego. Wśród argumentów przeciwko ministrowi znalazły się te dotyczące zbyt dużych zakupów dla wojska realizowanych poza granicami kraju kosztem polskiego przemysłu obronnego, dużą liczbę żołnierzy rezygnujących ze służby czy też unikania  kontaktów  ze związkowcami  oraz złe traktowanie pracowników cywilnych. Jednym z ważnych  argumentów za odwołaniem  ministra  obrony było również lekceważenie  posłów, bowiem  podczas  próby  wyjaśnienia incydentu z  rosyjską rakietą  podczas zamkniętego posiedzenia  sejmowych  komisji:  specjalnej i obrony narodowej,  minister  obrony  wyszedł obrażony, nie udzielając  żadnej informacji.

Posiedzenie SKON-u zakończyło się głosowaniem nad opinią o wniosku o wotum zaufania dla ministra Błaszczaka. Za głosowało 20 posłów, przeciw 21. Nikt nie wstrzymał się od głosu.

Burzliwa  debata w Sejmie

W piątek  poinformował o tym Michał Jach, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, jako sprawozdawca .

W trakcie debaty przed piątkowym  głosowaniem, były szef MON Tomasz Siemoniak ( PO) nawiązał do wydarzeń z 16 grudnia  2022 r.  Przypomniał, że  badania  opiniii  społecznej przeprowadzone  na zlecenie "Rzeczpospolitej" ujawniły, że ponad 52 proc. ankietowanych  domagało  się dymisji  szefa MON, a  pozostania na  stanowisku jedynie jedna trzecia. Jego zdaniem każdy wariant wydarzeń przedstawianych przez rządzących jest dyskwalifikujący dla ministra.  Poseł PO wspomniał o narracji obozu PiS  według której każde pytanie o stan obrony powietrznej w kontekście rosyjskiej rakiety, to działania zgodne z oczekiwaniami Rosji. - Jest odwrotnie: Kreml cieszy się z takiego ministra - stwierdził Siemoniak.

Drugi z przedstawicieli wnioskodawców - Krzysztof Gawkowski z Nowej Lewicy przypominał  m.in. kontrowersyjnych decyzjach MON pod kierownictwem Błaszczaka dotyczących  m.in. zakupów sprzętu i nieprawidłowości w ochronie informacji. - Zamiast honorowo wziąć na siebie winę, szukał pan kozła ofiarnego – podkreślił Gawkowski, który  uznał ministra  Błaszczaka za  największego szkodnika polskiej armii.  Z kolei Marcin Kulasek ( też  z Nowej Lewicy), zwrócił uwagę, że szef  MON  depcze  zasadę apolityczności i apartyjności Sił Zbrojnych, którą nie bez powodu tak silnie akcentuje nasza konstytucja. Co najmniej raz w tygodniu żołnierze Wojska Polskiego robią za tło konferencji prasowych, a tak naprawdę deklamowanych oświadczeń dotyczących bieżących tematów politycznych, które  minister ochoczo wygłasza  podczas pobytu wewnątrz jednostek wojskowych i zakładów zbrojeniowych. W jego  ocenie,  minister Błaszczak niszczy dorobek 30-lecia transformacji

Radosław Fogiel, występując w imieniu klubu parlamentarnego PiS, uznał, że we wniosku opozycji "trudno znaleźć poważne zarzuty". Odnosząc się do kwestii "incydentu pod Bydgoszczą" związanego z upadkiem rakiety Fogiel powiedział, że "w tej sprawie już 11 maja na konferencji prasowej wszystkie informacje, które mogły zostać przekazane opinii publicznej, to zostały przekazane".  Oczywiste, nie wszystkie  informacje mogły być jawne.

Krzysztof Bosak (Konferederacja)  w swoim wystąpieniu podkreślił zaniedbania w modernizacji armii.  Przez 7 lat nie było robione prawie nic, a teraz, w 8. roku, chcą zrobić prawie wszystko. To zaprzecza wszelkim zasadom zarządzania. Zaniedbany został polski przemysł obronny. Sześć zmian zarządów w PGZ, po to, żeby w tej chwili zamawiać wszystko z półki za granicą. 7 lat zwlekania, 1 rok nadrabiania – tak się nie da. 

Paweł Szramka jako poseł niezrzeszony był pod ogromnym wrażeniem odwagi  ministra, że pojawił się na debacie. Tej odwagi brakowało szefowi MON,  żeby przyjść na posiedzenie którejkolwiek otwartej Komisji Obrony Narodowej. Na posiedzeniu zamkniętej komisji zjawił  dwa razy. Na posiedzeniu pierwszej z nich odpowiadał  na pytania tak, że udowodnił nam, że nie ma pojęcia, o czym mówi. "Na posiedzeniu drugiej nie był  w stanie nawet odpowiedzieć na pytania, bo tak szybko z niej pan uciekł".

Mariusz Błaszczak w trakcie  wystąpienia skupił się na ocenie rządów poprzedników, przekonując, że to rząd PiS prowadzi właściwą politykę zakupów sprzętu obrony powietrznej. Szefowi rządu PO-PSL Donaldowi Tuskowi zarzucił decyzje zgodne z interesem Moskwy. Wniosek opozycji Błaszczak nazwał "politycznym happeningiem".

 Na zakończenie  debaty głos zabrał  premier  Mateusz  Morawiecki,  Wskazywał na działania Błaszczaka, ale dziękował nie tylko jemu, ale też prezesowi PiS.  Premier krytykował opozycję, stwierdzając, że to za rządów Zjednoczonej Prawicy prowadzone były właściwie programy doposażenia armii. R.Ch.

Zdjęcie: Sejm/Twitter