... ...

Wszystko na to wskazuje, że wybory parlamentarne w naszym kraju zakończyły się zdecydowanym zwycięstwem opozycji. Mimo że Prawo i Sprawiedliwość dostało największą ilość głosów ze wszystkich ugrupowań, to połączone siły opozycji zdobędą większość. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Nowa Lewica zapowiedziała utworzenie wspólnego rządu. Minie zapewne trochę czasu zanim nowa koalicja obejmie władzę, ale już teraz warto się zastanowić jakie przyniesie to skutki dla polskiego bezpieczeństwa. Na wschodzie trwa wojna, jesteśmy na etapie intensywnego dozbrajania wojska. Dodatkowo nasz kraj jak i reszta Europy doświadcza wzmożonego kryzysu migracyjnego. Wszystko wskazuje na to, że nowy rząd będzie chciał dokonać tzw. “nowego otwarcia w służbach”. Czy to oznacza rewolucję?

Zmiana władzy w Polsce, zmiana kadry w służbach?

Nowa władza, z silnym poparciem społecznym, który potwierdza nieporównywalnie duża frekwencja wyborcza będzie chciała obsadzić kierownictwo służb nowymi osobami. Najbardziej krytykowaną przez dotychczasową opozycję osobą ze środowiska służb był zapewne Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk. Krytyka była szeroka i opierała się na wypominaniu wielu incydentów. Dodatkowo podczas rządów PiS zwracano uwagę na upolitycznienie wojska i innych formacji.

Kiedy PiS obejmował władzę w 2015 roku doszło do szerokiej wymiany kadr w polskich formacjach mundurowych. Odwołano szefa Straży Granicznej Dominika Tracza. Duże zmiany objęły Policję, gdzie oprócz komendanta głównego odwołano prawie wszystkich komendantów wojewódzkich. Na stanowisku pozostał tylko Jarosław Szymczyk, który od tego czasu był jedynym generałem Policji w czynnej służbie.  Zmiany dotknęły nawet poziomu komend powiatowych. Z kierowniczych stanowisk w wojsku odwołano dużą część dotychczasowych oficerów. W pierwszym roku rządów PiS z armii odeszło aż 26 generałów. Wśród nich byli Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Mirosław Różalski oraz Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Mieczysław Gocuł.

Za odwołaniem dotychczasowego kierownictwa służb mundurowych poszły nominacje dokonywane już przez nowy rząd. Efektem były szybkie awanse i nadrabianie braku wystarczających umiejętności.

Jarosław Szymczyk do dymisji?

Nieprawidłowe działanie zarzucano Policji wobec protestujących na tzw. “Strajku kobiet”. Policjantów oskarżano o zbyt silną reakcję wobec osób uczestniczących w demonstracjach. Szczególną kontrowersją było oddelegowanie do działań przeciwko demonstrantom policyjnych antyterrorystów, którzy nie są przygotowywani do nadzorowania czy zwalczania protestów. Odznaczyli się wyjątkową brutalnością co nie przysporzyło Policji zwolenników. Wręcz przeciwnie, zaufanie do formacji znacznie spadło co przełożyło się na ogólną ocenę działań Policji w naszym kraju. Sondaż IBRiS wskazywał, że Policji ufało wtedy około 44% ankietowanych, a brak zaufania deklarowało 33%.

Szerokim echem odbiła się także interwencja Policji wobec Pani Joanny z Krakowa, która także miała związek z aborcją. Przypomnijmy, policjanci zabrali jej telefon, laptop, dokonywali przeszukania. Dziennikarze przypisywali działaniom funkcjonariuszy aspekt polityczny - chcieli przypodobać się władzy, upokorzyć kobietę i wykazać się. Sprawa jednak nie jest jednoznaczna i nadal nie została ostatecznie rozwiązana. Policja zarzekała się, że działała zgodnie z prawem i interesem kobiety.

Cieniem na karierze Komendanta Głównego Policji kładzie się także sprawa z wybuchem granatnika w budynku Komendy Głównej Policji. Jarosław Szymczyk wspomniany, jednorazowy granatnik otrzymał od strony ukraińskiej. Miał być on już wykorzystany w walce, a później przerobiony na głośnik. Szef polskiej Policji przewiózł go przez granicę i trzymał w swoim gabinecie. W momencie, kiedy wziął otrzymany dla siebie “prezent” do ręki nastąpiła eksplozja, która przebiła podłogę i zniszczyła pokój, w którym komendant przebywał oraz inne pomieszczenia. Ranny został mężczyzna z pomieszczenia bezpośrednio pod gabinetem, w którym nastąpiła eksplozja oraz sam Jarosław Szymczyk, który trafił do szpitala. Władza zrobiła z niego ofiarę tych wydarzeń jednak cała sytuacja ośmieszyła nie tylko komendanta, ale całą polską Policję.

Zmiana dowódców Wojska Polskiego

Wojsko zapewne nie doczeka się tak szybkich zmian kadrowych. Do odwołania i powołania najwyższych dowódców potrzebna jest zgoda Prezydenta, a Andrzej Duda pozostanie na swoim stanowisku do sierpnia 2025 roku. Dlatego nie spodziewajmy się tam rewolucji. Zmiany raczej dotkną relacji MON-dowódcy, gdzie nowa władza będzie chciała odbudować relacje. Niedawno informowaliśmy o odejściu dwóch z trzech najważniejszych generałów w polskim wojsku. Szef Sztabu Generalnego WP gen. Rajmund Andrzejczak i dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych gen. broni Tomasz Piotrowski odeszli ze swoich stanowisk, które piastowali przez pięć lat. Przyczynił się do tego konflikt z szefem MON Mariuszem Błaszczakiem.

Ze strony ministerstwa największy konflikt dotyczył Dowództwa Operacyjnego. Kiedy rosyjska rakieta przeleciała przez pół Polski i spadła w okolicach Bydgoszczy wojsko poinformowało o sprawie MON. Początkowe poszukiwania nie przyniosły skutku, a władze nie podały do publicznej wiadomości informacji o incydencie. Rakiety nie odnaleziono od razu po jej upadku a po jakimś czasie przestano się nią interesować. Całą sprawę próbowano zamieść pod dywan, ale szczątki rakiety zostały odnalezione przez przypadkowego przechodnia w lesie. Minister Obrony Narodowej oskarżył o niedopełnienie obowiązków żołnierzy, a personalnie dowódcę operacyjnego. Sam Tomasz Piotrowski wszedł w ostry spór z ministrem dając do zrozumienia, że o całej sytuacji w odpowiednim czasie zostały powiadomione wszystkie najważniejsze osoby w państwie, w tym szef MON.

Dotychczasowa władza starała się mocno upolitycznić wojsko. Szef MON, Premier Morawiecki podczas kampanii wyborczej za swoimi plecami podczas konferencji prasowych mieli żołnierzy, ale także innych funkcjonariuszy m.in. Straż Graniczną, która za sprawą ostatnich wydarzeń związanych z nielegalną migracją stała się bardzo popularną formacją. Starano się pokazać, że tylko obecna władza dba o wojsko i służby. Ponadto sam temat bezpieczeństwa narodowego był bardzo często podnoszony, a z racji kampanii wyborczej rządzący chcą zebrać polityczne punkty na pozytywnym wizerunku wojska.

Co dalej z WOT?

Kiedy PiS proponował utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej opozycja miała co to tego wiele wątpliwości. Głównym powodem sprzeciwy wobec nowej formacji był proponowany sposób dowodzenia. Ta część Sił Zbrojnych miała być podporządkowana bezpośrednio Ministrowi Obrony Narodowej. Obawiano się nadużyć i politycznego wykorzystywania wojska. Opozycja przez wiele lat próbowała umniejszać znaczenie formacji. Proponowała jej rozwiązanie, a kolejne środki, które miałyby być na nią przeznaczone chciała wykorzystać na inne cele.

Po agresji Rosji na Ukrainę nastawienie do Wojsk Obrony Terytorialnej zdecydowanie się zmieniło. Politycy opozycji mówili, że nie jest prawdą, że byli przeciwko powstaniu tej formacji, ale chcieli ją zorganizować w inny sposób. Społeczeństwo także dostrzegło potencjał Wojsk Obrony Terytorialnej. Żołnierze dobrze sprawdzili się w pomaganiu ludziom i walce z klęskami żywiołowymi. Szkoda by było, aby potencjał tak wielu, zwłaszcza młodych ludzi, którzy chcieliby łączyć służbę z inną pracą został zmarnowany.

Dotychczasowa opozycja obejmie władzę w środku kryzysu migracyjnego

Szczególnie dla nas ciekawe powinno być podejście nowego rządu do Straży Granicznej. Ostatni kryzys migracyjny odbił się szerokim echem w polskiej polityce. Dotychczasowa opozycja wskazywała na niewłaściwą postawę polskich pograniczników wobec migrantów. Sprzeciwiano się między innymi push-backom, czyli natychmiastowemu odsyłaniu migrantów z powrotem za granicę z Białorusią. Środowiska związane z obecną opozycją wskazywały, że takie postępowanie jest “nieludzkie”. W pomoc migrantom zaangażowało się wielu działaczy, którzy byli za tym, aby przyjąć migrantów do Polski. W czasie kampanii wyborczej politycy wszystkich opcji deklarowali obronę polskich granic. Wydaje się, że jak na razie swoje decyzje podtrzymują. Czy zatem Tomasz Praga zostanie odwołany ze stanowiska komendanta głównego? Dotychczasowa praktyka przejmowania władzy w Polsce pokazuje, że raczej tak, jednak nie wszystkie zmiany muszą przyjść szybko.

Jest pewne, że doczekamy się zmian kadrowych w polskich formacjach mundurowych. Według wielu ekspertów dotychczas działały one po prostu źle. Trzeba zwiększyć zaufanie ludzi do Policji, które zostało w wielu miejscach nadszarpnięte, a sama formacja została ośmieszona. Należy jednak nowej władzy patrzeć na ręce. Ma ona naprawić służby, a nie doprowadzić do ponownego ich upolitycznienia.

Autor: Mateusz Bartczak

zdjęcie: www.wojsko-polskie.pl