... ...

Ostatnie dni przed niedzielnymi wyborami do Parlamentu Europejskiego były niezwykle niespokojne. Mimo, że kampania wyborcza od zawsze dostarczała nam wiele emocji, to jednak aktualne wydarzenia na granicy podgrzały atmosferę do czerwoności. Niedawne informacje o zatrzymaniu żołnierzy Wojska Polskiego (zdarzenie miało miejsce kilka miesięcy temu) i o śmierci ranionego w ubiegłym miesiącu żołnierza 1. Warszawskiej Brygady Pancernej mogły przechylić szalę zwycięstwa. Po wyborach czas na małe podsumowanie.

Słaby wynik ugrupowania szefa MON

Państwowa Komisja wyborcza podała ostateczne wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego. Najwięcej do radości ma ugrupowanie obecnego szefa rządu, czyli Donalda Tuska, które zdobyło 37,06 proc. głosów i nieznacznie wyprzedziło Prawo i Sprawiedliwość, które zdobyło 36,16 proc. Na trzecim miejscu nie znalazła się tak jak już przywykliśmy Trzecia Droga (ugrupowanie złożone z Polski 2050 i szefowanej przez Władysława Kosiniaka-Kamysza PSL), która zdobyła tylko 6,91 proc. poparcia, a opowiadająca się za polityką raczej eurosceptyczną i znacznego zwiększenia ochrony polskiej granicy Konfederacja z wynikiem 12,08 proc. Wart odnotowania jest jeszcze wynik Lewicy, która zdobyła 6,3 proc. głosów.

Największym przegranym niedzielnego głosowania wydaje się zatem Trzecia Droga, która straciła mniej więcej połowę poparcia z ostatnich wyborów, które odbyły się niewiele ponad miesiąc temu– wtedy na ugrupowanie w wyborach samorządowych zagłosowało 14,25 proc. głosujących. Obecny wynik jest również słabszy od tego, który koalicja partii otrzymała w październiku 2023 roku, czyli w wyborach parlamentarnych – było to 14,4 proc. głosów.

Na razie Donald Tusk nie mówi o przetasowaniach w rządzącej koalicji, ale wydaje się, że PO psychologicznie znacznie zwiększyła w niej swoją siłę. Ostatnie wybory pokazały, że wśród rządzących tylko ugrupowanie Donalda Tuska rośnie w siłę i to znacznie. Sytuacja na granicy i wyborczy wynik Trzeciej Drogi znacznie obniżyły pozycję obecnego szefa MON. Czy jednak zostanie on odwołany z piastowanego stanowiska? Raczej będzie o to trudno. Rząd koalicyjny ma to do siebie, że tworzące je partie niechętnie odwołują „swoich” ministrów. Wątpię, aby Trzecia Droga zgodziła się na poświęcenie Władysława Kosiniaka-Kamysza, szczególnie, że jest on szefem jednej z partii wchodzących w jej część – PSL. Gdyby nie to, myślę, że Kosiniak-Kamysz straciłby stanowisko szefa resortu obrony narodowej. Wydaje się, że wyjdzie on znacznie osłabiony z całej sytuacji.

Wyjazdowa Rada Bezpieczeństwa Narodowego

W poniedziałek (10 czerwca) odbyła się zwołana przez prezydenta Andrzeja Dudę Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Bezpośrednim powodem posiedzenia, które odbyło się w Białymstoku była informacja o zatrzymaniu żołnierzy Wojska Polskiego, którzy strzegąc granicy z Białorusią mieli oddawać strzały w pobliżu zapory. Sprawa nie jest do końca jasna i wymaga wyjaśnienia. Kluczowe będzie to czy żołnierze oddali strzały w powietrze, czy jak twierdzą niektórzy w stronę migrantów. Prezydent po tym jak zdarzenie ujrzała światło dzienne zażądał informacji od premiera i ministrów twierdząc, że o sprawie zatrzymania żołnierzy nie został poinformowany. Opinia publiczna także nie miała do tej informacji dostępu, a cała sprawa działa się dość dawno, bo kilka tygodni temu. Omawiana miała być także niedawna śmierć żołnierza, który pod koniec maja został raniony przez migrantów nożem.

Radę Bezpieczeństwa Narodowego rozpoczął Andrzej Duda, który wygłosił przemówienie. Minutą ciszy uczczono szer. Mateusza Sitka. Prezydent dziękował żołnierzom i przedstawicielom służb wykonującym działania przeciwko nielegalnym migrantom. Rozmowy oprócz zatrzymania żołnierzy w związku z wydarzeniami na granicy i koniecznością zmiany prawa w tej kwestii miały dotyczyć obecnej sytuacji międzynarodowej w naszej części Europy w kontekście zbliżającego się szczytu Bukaresztańskiej Dziewiątki. Oprócz prezydenta i premiera na posiedzeniu Rady obecni byli m.in. szefowie MON i MSWiA, minister sprawiedliwości, szef BBN, a także delegaci partii politycznych zasiadających w Sejmie oraz przedstawiciele wojska.

Wcześniej rząd, także na wyjazdowym posiedzeniu w Białymstoku przyjął projekt uchwały w sprawie strefy buforowej na granicy polsko-białoruskiej. Według nowych ustaleń ma ona obowiązywać od czwartku 13 czerwca. Konsekwencją tego ma być rozporządzenie MSWiA, które formalnie utworzy obszar z zakazem przebywania. Donald Tusk w wypowiedzi dla mediów zaznaczył, że strefa będzie miała do 1-2 km. Nie będą to zatem długie odcinki. Premier zapowiedział także nowe uregulowania prawne związane z użyciem broni przez żołnierzy w kontekście obrony granicy państwa. Zaznaczył, że już dzisiaj broń do tego celu jest używana, a w przeciągu pół roku było ponad 1000 takich sytuacji. 

Wybory się kończą, a problem na granicy zostają. Straż Graniczna podsumowując ubiegły tydzień zwraca uwagę, że ataki na granicę nie ustają. W kierunku polskich patroli migranci rzucają kamienie, konary drzew, stłuczone butelki, a nawet strzelają z procy. Wszystko po to by wyrządzić jak największe szkody i potencjalnie zagrozić życiu naszych żołnierzy i funkcjonariuszy. Tylko 5 i 6 czerwca ujawniono prawie 380 prób nielegalnego przekroczenia granicy. Podczas jednego z ataków Straż Graniczna użyła wobec migrantów broni gładkolufowej. Zatrzymano 3 osoby (obywateli Rumunii i Ukrainy), które organizowały i pomagały nielegalnie przekraczać granicę migrantom.

Autor: Mateusz Bartczak

zdjęcie: SG/X