header portal

 

 

 

czwartek, 01 sierpień 2019 06:09

Czego moglibyśmy nauczyć się na lekcji Powstania Warszawskiego?

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Czego moglibyśmy nauczyć się na lekcji Powstania Warszawskiego? Moglibyśmy, gdybyśmy chcieli i byli w stanie. Niestety nie chcemy i nie jesteśmy w stanie – głównie z tego powodu, ponieważ pamięć Powstania ma charakter polityczno-wyznaniowy i jest już dla wielu elementem wojny polsko-polskiej.

Przede wszystkim Powstanie Warszawskie to wielka trauma w indywidualnej pamięci setek tysięcy rodzin. Mówimy o Powstańcach i o cywilnych ofiarach terroru okupanta. Zniszczone miasto, wymordowane setki tysięcy ludzi. Nie sposób pisać o tym bez emocji. Stąd lekcja pierwsza: walka rodzi ofiary. Kto może mieć prawo do decydowania o nich w imieniu okupowanego Narodu, niezdolnego do wyrażania własnej woli politycznej w warunkach ludobójczej okupacji?

Drugą istotną kwestią, będącą pochodną lekcji pierwszej jest okoliczność czysto logiczna, którą powinien uwzględniać każdy dowodzący, czy to polityk, czy to wojskowy. Otóż, jeżeli się w jakąś interakcję wchodzi, to trzeba również zachować sobie autonomię decyzji o możliwości wyjścia z niej. Jest to brutalna lekcja druga, której bezwzględności nieprzestrzegania skutków doświadczyliśmy tak boleśnie przez wszystkie 63 dni chwały Warszawy. Powstanie miało trwać kilka dni, jednak trwało tyle, na ile starczyło bohaterstwa i poświęcenia Bohaterów i Męczenników sprawy narodowej. O ile do Powstania weszliśmy własną inercją, a decyzja polityczna była generalnie akceptowana przez ogół, jak również miała w istocie znaczenie wtórne, bo Powstanie i tak by wybuchło. To w ogóle nie było myślenia o jego zakończeniu. Dorobiono teorię o „zdradzie” ze strony ZSRR Józefa Stalina, chociaż ze względów politycznych było fantasmagorią i czystym myśleniem życzeniowym spodziewać się czegokolwiek, czego nie uzgodniono. Zresztą nadal nic nie wiadomo o tym, jakie relacje były pomiędzy „rządem” w Londynie, a władzami brytyjskimi w kontekście Powstania. Na ile to była autonomiczna decyzja, a na ile „oczekiwana”, dowiemy się może za 200 lat. Wielka Brytania opiera swoją państwowość na poważnym podejściu do archiwów.

Trzecią sprawą, jaka ujawnia się na kanwie tragedii Powstania i jego długofalowych skutków, jest pytanie o rozumienie prawa do sprawowania władzy nad zbiorowością i kształtowania jej losu. Jeżeli bowiem wyjdziemy z założenia, że politycy i wojskowi zaakceptowani przez zachodnich aliantów jako godni do sprawowania władzy nad przekazywaniem złota wywiezionego przez internowaną w Rumunii wrześniową elitę – to legalny rząd. To powstaje szereg pytań, przede wszystkim o to, czy suwerenem władzy mogą być „sojusznicy”? Jeżeli tak, a jak wynika z rozumienia naszej historii przez całą postsolidarnościową elitę, to co z PKWN? Przecież został mianowany z nadania innego sojusznika, może nie naszego, to jednak na pewno sojusznika – zachodnich sojuszników, bez którego wygranie wojny z Niemcami byłoby NIEMOŻLIWE.

Jeżeli uznajemy, że sytuacja w której „sojusznicy” w obliczu wojny na wyniszczenie, nie dotrzymują swoich zobowiązań, następnie przyczyniają się do internowania legalnego rządu państwa, którego terytorium zostało zajęte przez wrogie siły. W konsekwencji aprobują własnych nominatów do sprawowania formalnej władzy – jest normalnym, demokratycznym sposobem wyłaniania władzy. To nie miejmy pretensji do Józefa Stalina. Ponieważ zrobił dokładnie to samo w 1944 roku, co alianci zachodni na przełomie 1939 i 1940. Z tą różnicą, że zapłacił za ten przywilej krwią ponad pół miliona Bohaterów Armii Czerwonej, którzy zginęli podczas wyzwalania ziem polskich spod władzy hitlerowskiego faszyzmu.

Zapamiętajmy te trzy lekcje, ponieważ w Europie Środkowej i Wschodniej, historia kołem się toczy. Ponownie możemy byś w sytuacji, w której będziemy w sytuacji zero-jedynkowej, bez możliwości decydowania o sobie. Wówczas ponownie nasi „sojusznicy” zdecydują o naszym losie – za nas i bez nas, posługując się wybranymi przez siebie, protegowanymi z naszych niestety elit. Jakie ci ludzie będą firmować decyzje, a jakich NIGDY NIE POWINNI, powinniśmy wywnioskować z lekcji traumy jakiej dostarczyło nam Powstanie Warszawskie.

Żeby dobrze zrozumieć ówczesną sytuację, kontekst z perspektywy uczestników tamtych tragicznych wydarzeń, a zarazem oddać im cześć, warto zajrzeć do książki pana Jana Kurdwanowskiego „Mrówka na Szachownicy”. Autor był uczestnikiem Powstania i pisze tam o swoich doświadczeniach, obserwacjach i formułuje wnioski, które nie przyniosły mu ani popularności, ani sławy – bo jest autorem przemilczanym.

Niech historia będzie nauczycielką życia… dla przyszłości. Przeczytajcie Państwo tą książkę, jest cała umieszczona na wskazanej stronie Autora. Jeżeli ktoś nie ma czasu na całość, to niech chociaż zdecyduje się na wstęp i prolog. Te fragmenty wybitnego dzieła, prawdziwego świadectwa epoki, powinny Państwa tak wciągnąć, że przeczytacie całość.

Wieczna cześć i chwała uczestnikom Powstania Warszawskiego, Gloria Victis…

Krakauer ( obserwatorpolityczny.pl) >>>

Zdjęcie: Maciej Nędzyński (CO MON)

Czytany 602 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 01 sierpień 2019 06:20

2 komentarzy

  • Link do komentarza syk piątek, 02 sierpień 2019 04:11 napisane przez syk

    Gloria Victis

  • Link do komentarza seer czwartek, 01 sierpień 2019 08:46 napisane przez seer

    Czy sa prace nad odebraniem odpraw mieszkaniowych od Nowego Roku dla zolnierzy? bo jak tak tzn ze komunistom zyje sie lepiej...

Skomentuj

WYSZUKIWARKA

   

SONDA