header portal

 

 

 

piątek, 02 sierpień 2019 20:43

Modernizacja T-72 – spóźniona konieczność (cz.1 i 2 )

Napisane przez Krakauer
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Modernizacja T-72 to spóźniona konieczność, którą należało wykonać 20, a najpóźniej 10 lat temu. Niestety żadni politycy w Polsce się na to nie odważyli, dopiero obecna ekipa dobrej zmiany, zdecydowała się na tą spóźnioną konieczność. W niniejszym cztero częściowym felietonie przeanalizujemy generalne składowe i skutki tej decyzji, w tym skutki jej nie podejmowania. Dokonamy elementarnej analizy systemowej czołgu, jako elementu w uzbrojeniu Sił Zbrojnych, przedstawimy skutki przemysłowe i polityczne wybranej ścieżki.

Rola czołgów na polu walki

Rola czołgów na polu walki zależy od Teatru Działań Wojennych, na którym mają operować. Na Środkowoeuropejskim Teatrze Działań Wojennych, a ściślej pomiędzy Renem, Sudetami – Karpatami a Dnieprem i Dniestrem – czołgi są kluczowym rodzajem uzbrojenia. Ich rolą jest przełamanie obrony przeciwnika, w tym celu działają w ugrupowaniach pancernych i pancerno-zmechanizowanych, współdziałając z innymi rodzajami wojsk. Czołgi są rdzeniem i filarem – każdego ataku i w zasadzie, każdej dobrze zorganizowanej obrony (kontratak, manewr).

Z punktu widzenia Żołnierza, czołg własny pełni bardzo ważną role psychologiczną i praktyczną na polu walki. Dowiodły tego wojny bałkańskie, inwazja Gruzji na Osetię, arabskie „wiosny” i oczywiście wojna domowa na Ukrainie. Wszędzie w tych konfliktach czołg stanowił o podstawowym kontakcie z wrogiem. Co ciekawe, na Bałkanach jeszcze stare i niezawodne T-34 doskonale sprawdzały się w lokalnej samoobronie, jak i w ataku. Bardzo często piechota samoobrony ludności serbskiej, wygrywała lokalne potyczki, ponieważ dysponowała sprawdzonym i doskonałym czołgiem do którego miała dużo amunicji i mogła wlać każde paliwo. Nic bowiem tak nie poprawia morale w obronie i natarciu, jak świadomość że obok jest kilkadziesiąt ton stali, za którą można się schronić. Mówimy o innej rzeczywistości – rzeczywistości wojny.

Czołg jest niezastąpiony i będzie, tak długo – zanim, nie wymyśli się innego rodzaju połączenia olbrzymiej ruchliwości, o bardzo znacznej dynamice, przy jednoczesnym zasięgu, ochronie biernej (pancerz) i możliwościach rażenia przeciwnika. Czołg łączy te wszystkie składowe, a nowoczesne technologie na polu walki, czynią go jeszcze groźniejszą bronią i pozwalają na jeszcze efektywniejsze, groźniejsze i bardziej skuteczne (śmiercionośne) wykorzystanie.

Dodatkowo, sama świadomość u przeciwnika, że ma się w danym rejonie czołgi, wymusza zastosowanie określonych form przeciwdziałania, czołgi wiążą siły i potencjał przeciwnika. Nie ma lepszej obrony przed czołgiem, niż własne czołgi. Dowiodły tego setki konfliktów zbrojnych od wietnamskiej dżungli, po pustynie Synaju.

Przede wszystkim należy pamiętać, że czołgi nie działają na współczesnym polu walki same. Nie ma w taktyce działania założenia pojedynków 1 na 1. To ostateczność, często wynikająca z dramatyzmu na polu walki. Rolą czołgów jest przełamanie obrony nieprzyjaciela. Nie da się ich niczym zastąpić w tej samej skali.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę konflikt pełnoskalowy, to znaczy taki, w którym może być użyta taktyczna broń jądrowa, to czołgi mogą być ostatnim skutecznym środkiem bojowym na polu walki.

Czego nas nauczyła wojna domowa na Ukrainie?

Wojna domowa na Ukrainie dowiodła ostatecznie potrzeby posiadania dużych rezerw pancernych, do których ma się: akumulatory, Materiały Pędne i Smary i przeszkolone załogi. Ukraina mając olbrzymie zapasy czołgów oraz jedną z największych i najlepszych fabryk czołgów na świecie, nie była w stanie uruchomić posiadanego potencjału nawet w średnim czasie. Do tego w pierwszej części konfliktu prawie w ogóle nie miała rozpoznania.

Oczywiście byłoby dobrze, żeby jeszcze jednostki pancerne miały jakąś łączność, bo użycie chorągiewek sygnałowych, telefonów komórkowych załóg lub UKF-ek, które można kupić w markecie budowlanym, nie jest tym, co ma jakikolwiek sens.

To, co widzieliśmy na Wschodzie Ukrainy, to przeważnie użycie czołgów, które są w standardzie radzieckich jednostek pancernych późnych lat 70-tych i w większości 80-tych. Dotyczy to samych konstrukcji, amunicji, środków łączności i sposobów użycia wojsk pancernych, w tym niesłychanie istotnego szkolenia załóg.

Odpowiednie użycie czołgów, wspartych piechotą i artylerią, w tym niesłychanie ważną artylerią rakietową – jest rozstrzygające w potyczkach i większych bitwach na Wschodzie Ukrainy. Niestety z niezrozumiałych powodów, tego „ktoś” nie chce dostrzec i nie chce widzieć, bo wnioski z tego konfliktu są oczywiste, jasne i w zasadzie jawne. Można o tym poczytać w prasie wojskowej na Zachodzie i Wschodzie, a także co jest bardzo ważne w Chinach. W dużym uproszczeniu – czołgi potrzebują wsparcia. W momencie, jak dobrze zagra się taktycznie artylerią, wywalcza się przestrzeń, w którą wchodzą czołgi, a za nimi piechota. Pierwsi wpadli na to Niemcy, dodając jeszcze lotnictwo. Skuteczność ich sił zbrojnych, działających w ten sposób dobrze poznaliśmy w pamiętnym Wrześniu, zostając zdeklasowani i pokonani.

Z naszej perspektywy, należy wykorzystać lekcję ukraińską właśnie w ten sposób, żeby wzmocnić jednostki i zmienić sposób ich szkolenia i użycia, tak żeby były zdolne do prowadzenia bardzo intensywnych walk na wyniszczenie. Oczywiście na większą skalę i o większej intensywności. Kluczem do wszystkiego jest autonomiczność jednostek, rozpoznanie, mobilność i łączność. Do tego siła ognia wsparta artylerią i artylerią rakietową, zdolną do rażenia nieprzyjaciela w sposób nie pozwalający mu na przegrupowanie i manewrowanie z pełną swobodą. Produkujemy doskonałe systemy rodziny „Grad”, bardzo silnie zmodernizowane, w tym w zakresie stosowanych rakiet i systemów naprowadzania ognia. Nie da się zrozumieć, dlaczego nie kupujemy tych systemów więcej. To prawdziwy fenomen! Dobrze, że kupujemy amerykańskie rakiety na podwoziach kołowych. Ludowe Wojsko Polskie miało wojska rakietowe z prawdziwego zdarzenia. Czas najwyższy odtworzyć ten potencjał w Wojsku Polskim.

Polskie czołgi szału nie robią ale innych nie mamy

Polskie czołgi szału nie robią, ale innych nie mamy. Po pierwsze jest ich bardzo mało. Po drugie, są w większości stare, zużyte i przystosowane do realiów pola walki przełomu lat 70-tych i 80-tych. Zakup używanych Leopardów był błogosławieństwem, niestety opóźniono go z powodów politycznych i gdyby nie skrajna głupota pewnych decydentów, których po prostu trzeba podejrzewać o zdradę i działanie na szkodę naszego kraju – mielibyśmy ich co najmniej o 100-kilkadziesiąt, a może nawet i około 200-tu więcej. Był czas, kiedy mogliśmy je kupić za grosze, niestety zmarnowaliśmy szansę (jak zwykle). Mieliśmy produkować w kraju własne czołgi, ale również jak zwykle się nam nie udało. Około 100 Leopardów – to bardzo dużo, to olbrzymia siła przełamania, to jest coś, z czym musi się liczyć każdy, kto chciałby napaść na nasz kraj, bez względu na to – jakby sam nie był potężny.

Co jest niesłychanie ciekawe, również przez lata, nie udało się przeprowadzić nawet poważnych napraw głównych większości czołgów rodziny T-72. O modernizacji nawet nie dyskutujemy, bo czegoś takiego w ogóle nie realizowano. Jedynie opracowanie konstrukcji PT-91 i jego pochodnych, nieco poprawiło sytuację, jednak proszę pamiętać że to jest również tylko półśrodek. Chociaż właśnie co najmniej w tym stanie technologicznym, powinniśmy mieć wszystkie własne T-72, które się jeszcze nadają do modernizacji. Co więcej, istnieje możliwość kupienia – co najmniej kilkudziesięciu wozów tego typu w Czechach. Jeżeli cena byłaby dobra, należałoby to rozważyć, ponieważ mówimy o poziomie ceny pojazdu typu MRAP z karabinem maszynowym, za którą mamy mimo wszystko czołg.

Im będziemy mieli więcej czołgów tym lepiej. Im będą one lepsze – tym lepiej. To oczywiście frazesy, jednak w warunkach braku jakichkolwiek modernizacji – należy je powtarzać. Działamy w warunkach poważnych ograniczeń budżetowych, bo nie ma pieniędzy na wszystko. Gdybyśmy chcieli na poważnie zmodernizować T-72, a takie opcje były przedstawiane na MSPO w Kielcach wielokrotnie, to należałoby się liczyć z kilkoma milionami Euro za pojazd. W efekcie również mielibyśmy półśrodek i rozwiązanie pomostowe, chociaż można dyskutować, czy zrobienie z tych konstrukcji nowoczesnych niszczycieli czołgów, wyposażonych w szybkostrzelną armatę 57 mm i doskonałe izraelskie pociski przeciwpancerne, dałoby nam więcej, czy jednak lepiej pozostać przy sprawdzonej technologii? To kwestia dyskusji, którą powinniśmy byli przejść 10 lat temu. Niestety ze względu na to, jak w naszym kraju politycy do tej pory traktowali Wojsko i jak niszczono Żołnierzy, upominających się o elementarną sensowność działań, to nie ma co się dziwić.

Problem polega na tym, że innych czołgów nie mamy i już raczej nie będziemy mieli. Po pierwsze to bardzo droga zabawa jak kupuje się nowe. Sami nie produkujemy, musielibyśmy kupić za granicą. Gdybyśmy chociaż co roku kupowali kilkanaście nowych Leopardów, to byłoby fenomenem. Jednak nawet na to nie było nas stać. Marzenia o Abramsach w polskim kamuflażu są trudne do zrozumienia, a wręcz napawają lękiem większość z tych, którzy się na sprzęcie pancernym znają. Ambrams, to oczywiście doskonały czołg, co więcej – to sprawdzony i niesłychanie skuteczny system na polu walki. Jednakże o zdolnościach bojowych decyduje logistyka, a ona KOSZTUJE. My w zasadzie nie mamy doświadczenia w eksploatacji turbin gazowych napędzających pojazdy gąsienicowe, do tego dochodzi cały suport techniczny, który musielibyśmy importować z USA. Zanim byśmy to wszystko wdrożyli, minęłyby lata niezbędne na uzyskanie gotowości bojowej. Poza tym eksploatowanie kolejnego rodzaju czołgu, szokująco podnosiłoby koszty utrzymania całości systemu (szkolenia, remonty, przeglądy). Taniej wyjdą nas Leopardy, zwłaszcza, że to doskonała konstrukcja – przemyślana pod kątem pola walki, którym dokładnie ma być nasz Teatr Działań Wojennych. Niestety nie ma już możliwości zakupienia dużych ilości używanych Leopardów.

Właśnie z tych względów, lepiej jest wyremontować to co się ma i co się zna, tak żeby móc tego przynajmniej względnie tanio używać – przy całej świadomości ograniczenia możliwości jakie mają te konstrukcje.

Należy mieć świadomość, że mówienie o tym, że sami „zaprojektujemy” i „wyprodukujemy”, nowy czołg to mniej więcej tak, jakbyśmy mówili o zaprojektowaniu i wyprodukowaniu nowoczesnego samochodu Formuły 1. Wyzwanie jest podobne, a nawet chyba samochód tego typu byłby stosunkowo prostszy, bo można go wyprodukować w warunkach laboratoryjnych. Jednakże, należy bezwzględnie docenić wysiłek władz państwa i cieszyć się, że są takie zamiary, bo pewne możliwości mamy. Odpowiednie ich ukierunkowanie i wykorzystanie potencjału, może spowodować, że będziemy w stanie samodzielnie montować pojazdy, z dużym komponentem składowych importowanych. Jednakże nawet takie rozwiązanie byłoby dla nas cenne. Zwłaszcza jakbyśmy współpracowali z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej, ewentualnie wpisali się w pancerne zamierzenia Francji i Niemiec.

Reasumując powyższe, należy się cieszyć że pan Minister Obrony Narodowej podjął decyzję o formowaniu nowej 18-tej Dywizji Zmechanizowanej, która ma stacjonować w Siedlcach (dowództwo). Dywizja ma składać się z trzech brygad, w tym jednej nowo formowanej. Kształtowanie nowego związku taktycznego ma trwać do 10 lat, a koszty są szacowane na około 27 mld PLN. Właśnie dla tej jednostki potrzebne są “nowe” czołgi.

Krakauer (obserwatorpolityczny.pl) >>>

Zdjęcie: R.Ch. 

 

Czytany 906 razy

3 komentarzy

  • Link do komentarza adam sobota, 03 sierpień 2019 08:06 napisane przez adam

    do dupa mozna kupic tak ale czołgiście o to chodziło ze nie ma a na ostatnią chwile odkladac i nie miec w magazynach zapasu na czas w to jest k.... tragedia jak masz załoge i ludzi wyszkolonych a brak amunicji to mozesz na ostatnią chwile mlekiem popić pozdrawiam

  • Link do komentarza dupa sobota, 03 sierpień 2019 07:55 napisane przez dupa

    K!rwa jak czytam komentarze debili o amunicji to mnie rozpie!dala. Amunicje zawsze można kupić od ręki - nawet przepłacając jak się jej nie umie samemu wyprodukować. Jednak remont czołgu, szkolenie poddodziału, podtrzymanie zdolności - to są k. lata. Jak można tego nie rozumieć ? chociaż od czytania tego forum można się nauczyć elementarnej wiedzy.

  • Link do komentarza czołgista sobota, 03 sierpień 2019 05:55 napisane przez czołgista

    Mają bezużyteczną amunicję i rosyjskiego czołgu nie "ugryzą". MON nic z tym nie robi, tylko poddaje je liftingowi za 1,75 mld zł. Większość polskich czołgów, spotykając na polu bitwy swojego przeciętnego rosyjskiego odpowiednika, może sobie strzelać na wiwat. Ewentualnie liczyć na wielki łut szczęścia. Po prostu nie mają dobrej amunicji. Ta, która jest, to radziecki standard z lat 70., już wtedy kiepski. Problem jest znany od dawna, ale nikt z nim nic nie robi. Co więcej, podpisując ostatnio umowę na "modyfikację" czołgów T-72, MON ten stan betonuje. http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,24818967,maja-bezuzyteczna-amunicje-i-rosyjskiego-czolgu-nie-ugryza.html

Skomentuj

WYSZUKIWARKA

   

SONDA