header portal

 

 

 

czwartek, 08 sierpień 2019 19:27

Czy gen. dyw. SG Tomasz Praga osłania mafię?

Napisane przez Robert Szmarowski
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

W dniu 7 sierpnia 2019 roku prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę, wprowadzającą pluralizm związkowy w Policji, Straży Granicznej i Służbie Więziennej.

Idea pluralizmu od początku budziła ostry sprzeciw związkowców mundurowych. Najważniejszy argument, wysuwany przez nich, odnosi się do zagrożenia upolitycznieniem służb, gdy ich funkcjonariusze zaczną się zrzeszać w centralach takich jak Solidarność, czy OPZZ, ściśle powiązanych z dominującymi trendami polskiej sceny politycznej. Gdy politykierskie ambicje ludzi pokroju Piotra Dudy przesiąkną do szeregów, funkcjonariusze staną się tylko mięsem armatnim, a ich prawa będą najmniej istotną bolączką dla takich związkowców.

Nie ulega wątpliwości, że jednym z głównych celów, przyświecających rządzącym przy wprowadzaniu nowej ustawy, była chęć rozdrobnienia ruchu związkowego, aby móc go wewnętrznie skłócić i pozbawić takiej siły, jaką mogliśmy zobaczyć w trakcie ubiegłorocznego Protestu Służb Mundurowych.

Ustawa wejdzie w życie tuż przed wyborami i wtedy w służbach solidnie się zadymi, ku uciesze tych, co w mętnej wodzie ryby łowią.

Gdy policyjni związkowcy aktywnie i konsekwentnie protestowali przeciw nowej regulacji, związkowcy Straży Granicznej zachowywali się odwrotnie. Przewodniczący Marcin Kolasa robił absolutnie wszystko, aby obrzydzić funkcjonariuszom ich własny związek zawodowy. Prywata, machloje, kolesiostwo i dbanie wyłącznie o interesy kadry dowódczej – to znak firmowy jego i ludzi z jego najbliższego kręgu.

W Straży Granicznej nowe prawo trafi na podatny grunt, bo w krótkiej perspektywie kto będzie się przejmował jakąś abstrakcyjną wizją upolitycznienia, albo troszczył o zgodę związkową. Kolasa do tego stopnia sparaliżował związek zawodowy, że żadne upolitycznienie, czy skłócenie nie zrobiłyby tego skuteczniej. Kolasa i jego klika tworzą mafię. Aby ją wyeliminować, każdy sposób wydaje się dobry, łącznie z pluralizmem związkowym.

26 lipca 2019 roku opublikowałem tekst „NSZZ Wazelina – złota dziesiątka Marcina Kolasy”. Wyświetliłem mroczne sprawki Kolasy i podałem nazwiska najważniejszych bonzów, z którymi związał się więzami wzajemnych korzyści, ponad prawem i ponad głowami szeregowych związkowców. No i w mafii się zakotłowało. Zamilkła nawet ich tajna grupa na WhatsAppie. Zeszli do jeszcze niższych kręgów niejawnej łączności.

Kilka dni później tygodnik NIE opublikował materiały o działalności związków zawodowych. Jeden z nich dotyczył pluralizmu, porównując to, co w sprawie zrobił Rafał Jankowski, związkowiec policyjny, z tym, co wyprawia Marcin Kolasa. Porównanie miażdżące. I wtedy w mafii Kolasy zakotłowało się jeszcze bardziej.

Jeden z członków Zarządu Głównego NSZZ FSG, major Mariusz Wiśniewski, jednocześnie przewodniczący Zarządu Oddziałowego przy Śląskim Oddziale SG, napisał mailową "odezwę" do związkowców. Poszła obiegiem po wszystkich zarządach oddziałowych, a za ich pośrednictwem trafiła do ogniw terenowych.

Major Wiśniewski wylał swoje żale na mnie, jako blogera, który od ponad roku publicznie pokazuje, kim jest Kolasa, czym się zajmuje i kto go chroni. Wypłakał się także na aktywność tych związkowców, którzy domagają się od Kolasy, aby wreszcie przedłożył sprawozdanie ze swej dwuletniej działalności. Tygodnik NIE nazwał zaś szmatławcem.

Estetyka i styl tego periodyku są, delikatnie mówiąc, specyficzne. Ale nie było jeszcze przypadku, aby NIE przegrało jakiś proces sądowy za publikowanie kłamstw. Ich dział dziennikarski jest warsztatowo więcej, niż poprawny i wiedzą, co można, a czego nie można publikować. Poza tym NIE jest legalnym wydawnictwem i znajduje się w publicznej dystrybucji. Ciekawe jak zareagują, gdy dowiedzą się, że funkcyjny związkowiec Straży Granicznej rozsyła maile, w których określa ich periodyk mianem szmatławca.

Treść wystąpienia majora Wiśniewskiego zamieszczam w załączniku pod tekstem. Ocenę poziomu intelektualnego nadawcy pozostawiam czytelnikom.

Pan Wiśniewski piekli się, że ktoś mu krytykuje Towarzysza Przewodniczącego. Ale krytyczna ocena działalności organów związku jest expressis verbis wpisana do Statutu NSZZ FSG. Leży ona w kompetencji Głównej Komisji Rewizyjnej. Statut w paragrafie 28, ust. 4 stwierdza, że do kompetencji GKR należy w szczególności.

"Kontrola działalności organów Związku wszystkich szczebli oraz powoływanych przez nie zespołów i komisji pod kątem zgodności z zapisami Statutu, podjętymi uchwałami oraz innymi obowiązującymi aktami prawnymi, ze szczególnym uwzględnieniem działalności gospodarczej" .

Niestety GKR nie wykazuje w tym kierunku dosłownie żadnej aktywności. W tej sytuacji kontrola odbywa się w inny sposób, na przykład poprzez publiczne zadawanie pytań Przewodniczącemu.

Podaję kilka przykładów, kiedy GKR powinna była zareagować, ale nie zareagowała.

Przykład pierwszy

W czerwcu 2017 roku odbył się Krajowy Zjazd Delegatów, który wybrał Kolasę na przewodniczącego. Jego konkurent zwrócił się do Zarządu Głównego o udostępnienie protokołu z posiedzenia. W odpowiedzi otrzymał wyłącznie stenogram własnego przemówienia, jako kandydata, natomiast z protokołu usunięto treść przemówienia Kolasy.

Było to pogwałcenie Statutu, który w par. 71 stwierdza, co następuje:

"Z każdego zebrania lub posiedzenia należy sporządzić protokół nie zawierający komentarza, a
jedynie bezstronne, chronologiczne zapisy (ust. 1)." Każdy protokół winien zawierać: ilość uczestniczących, listę gości, treść wniosków, nazwisko i imię wnioskodawcy, treść przyjętych uchwał i innych decyzji, przebieg głosowań (ust. 2). Kopię lub odpis protokołu otrzymuje na wniosek każdy członek ZG, Zarządu, Komisji Rewizyjnej, komisji albo podkomisji w jednym komplecie (ust. 6). Udostępnienie ocenzurowanej wersji protokołu powinno było automatycznie zmobilizować GKR. Ale ta odpowiedziała wnioskodawcy mniej więcej w duchu filmu Miś: Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi.

Przykład drugi
Słynny wyjazd do Hiszpanii. Uzyskano środki unijne na szkolenie z zakresu „praw człowieka osób osadzonych”. Co u licha mają osoby osadzone do właściwości Straży Granicznej? SG nie prowadzi działalności penitencjarnej. GKR powinna zażądać wyjaśnień od Kolasy, w jaki sposób te środki znalazły się w jego dyspozycji. Powinna też zapytać dlaczego, zamiast na szkolenie wysłać funkcjonariuszy liniowych, wysłał do Hiszpanii siebie i trzech swoich zauszników, w tym osobę podejrzaną o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Przykład trzeci

Kolasa otrzymał pieniądze z funduszu prawnego na potrzeby, uwaga: prywatnego aktu oskarżenia. 22 tysiące przepłynęły ze związkowego konta przez portfel Kolasy, do kieszeni pani Derlatki, która jest prawnikiem obsługującym Zarząd Główny, a jednocześnie, no kto by pomyślał, reprezentuje Kolasę w jego prywatnym postępowaniu procesowym. Ewidentnie sprawą powinna zająć się GKR. Ale się nie zajęła.

Przykład czwarty

Pani Derlatce zapłacono 12 tysięcy złotych za konsultacje w pracach nad projektem nowego Statutu, chociaż do Zarządu Głównego wpłynęła konkurencyjna oferta na kwotę 2,5 tysiąca. I znowu te kolosalne kwoty. I znowu ten transfer związkowej kasy do prywatnej sakiewki pani Derlatki. Co na to GKR? Nic.

Pora teraz na przedstawienie składu Głównej Komisji Rewizyjnej NSZZ FSG:
Michał Gołąbek – Przewodniczący
Renata Sulima
Sebastian Dobrowolski
Eugeniusz Wądołowski
Stanisław Legierski

To są ludzie, którzy tworzą statutowy organ, odpowiedzialny za kontrolę wewnętrzną. Nad nimi nie ma już nikogo. Nie istnieje możliwość w trybie związkowym, aby ich obejść w celu spowodowania działań kontrolnych wobec poczynań Zarządu Głównego i niższych ogniw.

W tej sytuacji sprawą powinien się zainteresować Komendant Główny Straży Granicznej. Wszak mowa o organie przedstawicielskim działającym w obrębie dowodzonej przez niego formacji i zrzeszającym podległych mu funkcjonariuszy. Gen. dyw. SG Tomasz Praga jest na bieżąco informowany o moich artykułach. Nie dlatego, że jestem sławny, ale dlatego, że dotyczą one patologii w obrębie Straży Granicznej i są dostępne publicznie. Wie o tym od roku. Nie zrobił dosłownie nic.

Czy generał Praga osłania mafię związkową? Bezpiecznie jest zadawać pytania, nawet te z ukrytą tezą. Ale od pytań przejdźmy do faktów.

Praga nie reaguje na publiczne sygnały, wskazujące na duże prawdopodobieństwo funkcjonowania mafijnych praktyk w związku zawodowym SG.

Praga toleruje następujący status Kolasy:

Kolasa jest od siedmiu lat w dyspozycji Komendanta Głównego SG. Przepisy dopuszczają okres roczny.

Kolasa pobiera uposażenie z etatu kierownika sekcji w komendzie głównej, a do tego kwartalne premie.

Oprócz uposażenia etatowego Kolasa pobiera co miesiąc dietę związkową w wysokości 4 tysięcy złotych, a do tego korzysta z kwatery w internacie opłacanej przez Związek. Związek pokrywa także opłaty za media, które bez ograniczeń wykorzystuje Kolasa.

Kolasa występuje o nagrody do Pragi dla swoich kompanów, pomimo, że jako osoby funkcyjne w Związku, są oni zwolnieni z obowiązku pełnienia służby, co samo w sobie jest pokaźnym profitem.

Kolasa przywłaszczył do osobistej dyspozycji samochód, który w ramach współpracy brokerskiej został udostępniony Związkowi przez Europejskie Konsorcjum Ubezpieczeniowe. To jest wóz służbowy NSZZ FSG, ale Kolasa zrobił sobie z niego prywatną kolasę.
W świetle powyższego powtórzę pytanie:

Czy komendant główny Straży Granicznej, gen. dyw. Tomasz Praga, osłania mafię, która zagnieździła się w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym Funkcjonariuszy Straży Granicznej?

Robert Szmarowski ( www.salon24.pl)  >>>

                 ***

Informacje dodatkowe

Artykuł o machlojach Kolasy i jego najbliższego kręgu:

NSZZ Wazelina - złota dziesiątka Marcina Kolasy
Artykuł tygodnika NIE, który rozsierdził związkową mafię:

Pieska "Solidarność"

Odezwa majora Wiśniewskiego:

Mail związkowy przewodniczącego ZO NSZZ FSG przy Śląskim Oddziale SG

Materiał źródłowy:

Statut NSZZ FSG

Czytany 3003 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 08 sierpień 2019 20:06

6 komentarzy

Skomentuj

WYSZUKIWARKA

   

SONDA