header portal

 

 

 

piątek, 16 sierpień 2019 20:22

Piłkarski Poker Marcina Kolasy

Napisane przez Robert Szmarowski
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Dwa lata temu, w dniach 28-29 czerwca 2017 roku, w hotelu „Groman” w Sękocinie Starym pod Warszawą, odbył się Krajowy Zjazd Sprawozdawczo – Wyborczy Delegatów NSZZ Funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Delegaci przyjeżdżali już dzień wcześniej, 27 czerwca. Wśród nich znalazła się grupa Kolasy, która w pokoju 101, przy piwku i na luzie ukartowała pełny skład nowego Zarządu Głównego. Kto będzie przewodniczącym, kto skarbnikiem, kto wiceprzewodniczącym. Zadbali o każdy detal. Wszystko oczywiście „dla dobra Związku”.

W pokoju 101 obradowali:
Marcin Kolasa
Lech Skibicki
Dariusz Grządkowski
Zbigniew Caban
Mariusz Wiśniewski
Maciej Węsierski
Kryspin Źytkowicz
Piotr Baranicz
Tomasz Głuszek
Tomasz Deszcz
Mariusz Tyl

Więcej informacji o uczestnikach spotkania, czytelnik znajdzie tu:
NSZZ Wazelina - złota dziesiątka Marcina Kolasy
i tu:
Czy gen. dyw. SG Tomasz Praga osłania mafię?

Posiedzenie Zjazdu, które odbyło się nazajutrz, było już tylko czystą formalnością, przy zupełnej nieświadomości sporej części uczestników, odnośnie tego, że odbywająca się debata, to zwykły cyrk.

Zjazd zatwierdził wszystkie uzgodnienia spółdzielni Kolasy. Natychmiast ukonstytuował się nowy Zarząd Główny. Pierwsze, o czym pomyśleli osadzeni na stołkach członkowie spółdzielni, to były diety dla wiceprzewodniczących. Diety, czyli 300 złotowe comiesięczne świadczenie, oprócz normalnego uposażenia z etatu służbowego, przy zwolnieniu osób funkcyjnych z obowiązku pełnienia służby. Dodatkowe dwie diety, ale już w wysokości 4 tysięcy złotych, przyznawane są przewodniczącemu ZG i skarbnikowi. Tu podstawą nie jest uchwała Zarządu, ale jego Regulamin Finansowy. Skarbnik również jest zwolniony z obowiązku pełnienia służby, a przewodniczący Kolasa jest w dyspozycji komendanta głównego i pobiera sowite uposażenie z etatu w komendzie głównej wraz z pokaźną premią co kwartał.

Ze związkowego budżetu na utrzymanie tej kasty wypływa rocznie 130 tysięcy złotych. Składkowe pieniądze od szeregowych funkcjonariuszy.

Jak znacząca jest to kwota, wystarczy powiedzieć, że gdyby nie marnowano tych pieniędzy na rozpasanych darmozjadów, Związek mógłby we własnym zakresie wypłacać przyzwoite dodatki na utrzymanie wszystkich psich emerytów Straży Granicznej i jeszcze zostałoby trochę środków na inne szlachetne wydatki.

A jak podzielono pulę wiceprzewodniczących? Otóż pominięto wszystkie oddziały, których przedstawiciele znaleźli się w opozycji do spółdzielni Kolasy. W ten sposób bez swoich reprezentantów w Prezydium ZG, czyli w ścisłym kierownictwie Związku, pozostał Oddział Nadwiślański, gigant jeśli chodzi o liczbę związkowców. Pominięto też Oddział Morski, obejmujący całe Wybrzeże. Ale za to niektóre oddziały dostały po dwóch wiceprzewodniczących, a w podziale łupów wzięły też udział drobniutkie organizacje uczelniane, Lubań i Kętrzyn, skąd wywodzą się najwierniejsi pretorianie Kolasy.

Kto dostał, a kto nie dostał wiceprzewodniczącego – zarządy oddziałowe i uczelniane:
Nadbużański - 2
Podlaski - 1
Śląski - 1
Karpacki - 1
Bieszczadzki - 1
Nadodrzański - 1
Szkoła w Kętrzynie (kilkudziesięciu związkowców) - 1
Szkoła w Lubaniu (kilkudziesięciu związkowców) - 1
Komenda Główna - 0
Nadwiślański (kilkuset związkowców) - 0
Morski (cały pas Wybrzeża) - 0
Warmińsko-Mazurski (kluczowy strategicznie) - 0
Szkoła w Koszalinie - 0

Tak wygląda przestrzeganie zasady demokracji wyborczej – konszachty kadrowe w hotelowym pokoju.

Tak wygląda przestrzeganie zasady reprezentatywności – obsada ścisłego kierownictwa kolesiami z hotelowego układu.

Tak wygląda przestrzeganie zasady gospodarności – dojenie związkowej kasy na kilkaset tysięcy rocznie, pomimo, że ma się normalne uposażenie służbowe.

Tak wygląda przestrzeganie zasady transparentności – nie tłumaczyć się z niczego i przed nikim.

To jest właśnie NSZZ FSG Marcina Kolasy. Dwa miesiące temu Kolasa powinien był zwołać Zjazd Sprawozdawczy, podsumowujący połowę kadencji. Dotąd nie zwołał i nikt nie ma pojęcia, kiedy to zrobi. Milczy Główna Komisja Rewizyjna.

Milczy też gen. dyw. SG Tomasz Praga, komendant główny Straży Granicznej, który od dawna jest informowany o patologiach w NSZZ FSG.

Wśród tej ciszy tym wyraźniej zabrzmi pewne nagranie, sporządzone przez jednego z uczestników tej hotelowej nasiadówki w przeddzień głosowania w Sękocinie Starym.

Robert Szmarowski (www.salon24.pl) >>>

                                                                       ***

Poniżej stenogram, a plik dźwiękowy znajduje się w załączniku pod tekstem, nagranie trwa kwadrans.

Uwagi techniczne: Stenogram w wielu fragmentach zawiera przybliżoną treść wypowiedzi, ze względu na ich niską, lub zerową czytelność. Symbolem NN oznaczono tych uczestników, których nie udało się zidentyfikować po głosie. Nie jest to jedna osoba. Niektóre wypowiedzi mogą należeć do już zidentyfikowanych rozmówców.

Tajemnica pokoju 101

Żebyśmy się zachowali, jak dżentelmeni – Zasady są naprawdę ważne – Dla dobra związku
Gwar rozmowy kilku mężczyzn – wypowiedzi niezrozumiałe.
TOMASZ DESZCZ: Maciek, a Łukasza nie chcesz gdzieś tam podać? Bo byśmy się umówili.
W tle słychać głos innego mężczyzny, niezrozumiałe.
MACIEJ WĘSIERSKI: Nie chcę, jest paru chłopaków i nikt nic nie chce.
NN: Legierski?
NN: Piotrek jak?
NN: Legierski?
NN: Dobra, Legierski.
NN: Jak?
NN: Dobra.
NN: Legierski.
MARCIN KOLASA: Ja myślę, że ty mu podyktujesz, masz Witold Saj [niezrozumiałe] będzie najlepiej.
NN: Słuchaj.
ZBIGNIEW CABAN: Czekaj bo mi piwo stygnie.
NN: Jak to podyktuje? Bez sensu.
W tle mężczyzna: - Witold Saj. Reszta niezrozumiała.
NN: Rano pójdziesz do [niezrozumiałe] i wydrukujesz.
WĘSIERSKI: Nie, dzisiaj to zrobi.
W tle słychać cały czas rozmowę dwóch mężczyzn.
DESZCZ: Będzie Piotrek [Piotr Szejn, pojawia się wyłącznie w treści rozmów] i będą zmiany.
Mężczyźni mówią wspólnie i się zagłuszają.
NN: Grzesiek za co [niezrozumiałe].
NN: A jutro wyślemy karty.
NN: Ciebie nikt nie ruszy.
Mężczyźni się zagłuszają.
DESZCZ: Maciek, Maciek poczekaj, Maciek, zmiany...
Rozlega się pukanie do drzwi.
NN: Kto tam?
Mężczyźni w tle nadal rozmawiają.
DESZCZ: Maciek, będą zmiany. Jeżeli będą zmiany, to będą na wiceprzewodniczących w kwietniu. Jeżeli Piotrek dojdzie, to wtedy go wciągamy na dziesiątego, tak?
WĘSIERSKI: Uhm.
Mężczyźni w tle nadal rozmawiają.
DESZCZ: A [niezrozumiałe] nie znamy i ewentualnie do komisji skrutacyjnej, jeżeli [niezrozumiałe, mężczyźni w tle zagłuszają], to takie zmiany będą.
Kilku mężczyzn mówi jednocześnie, zagłuszają się, niezrozumiałe.
MĘŻCZYZNA, KTÓRY PRZYSZEDŁ: A na co to jest? Na [niezrozumiałe].
NN: Ale Piotrek chciałby być?
DESZCZ: Ale zawsze było tak, nie?
MĘŻCZYZNA, KTÓRY PRZYSZEDŁ: Chciałby [niezrozumiałe].
NN: Co zrobimy z przewodniczącym?
NN: Co zrobimy, niech się nie niepokoi.
Mężczyźni zagłuszają się.
LECH SKIBICKI: Ja powiem tak, rozmawiałem z nim, z Piotrkiem, powiem tak: część delegatów zagłosuje za nami, a część za, za tym.
Skibicki zwraca się do mężczyzny, który przyszedł: - Nie, nie, nie, siadaj, siadaj, siadaj, siadaj.

Słychać w tle głosy mężczyzn.
DESZCZ: W sensie jakim za nami? Konkretnie o kogo chodzi?
CABAN: O przewodniczących.
SKIBICKI: Przewodniczących, ale, ale Piotrek sobie życzył, mówił... Piotrek w ogóle nie ma zielonego pojęcia co tu jest grane.
DARIUSZ GRZĄDKOWSKI: No, no.
SKIBICKI: I nie wiem, czy Piotrek jest za tym, czy za tym.
WĘSIERSKI: Ale to nie patrz na Piotrka, bo tam jest teraz Maciej, tak? Tak samo, jak teraz z Podlasia powinniśmy teraz rozmawiać [niezrozumiałe].
SKIBICKI: Ale tak.
WĘSIERSKI: Tak samo, jak teraz naprawdę powinniśmy rozmawiać z Piotrkiem Baraniczem.
KOLASA: Trzeba zaprosić Piotra Baranicza i powiedzieć mu, że jest dla niego propozycja na bycie wiceprzewodniczącym. Żebyśmy się zachowali, jak dżentelmeni, panowie.
NN: Tak, tak
GRZĄDKOWSKI: Mam zadzwonić do niego?
NN: Tak, tak, dzwoń.
KOLASA: Jak dżentelmeni, że jest propozycja, bo to wiecie, zasady są naprawdę ważne.
WĘSIERSKI: Tu nikt z was nie pali?
NN: Nie.
WĘSIERSKI: A gdzie jest Wiśnia? [Mariusz Wiśniewski].
NN: Wyszedł [niezrozumiałe].
WĘSIERSKI: To ja se też zapalę, żeby [niezrozumiałe].
NN: Nie zabieraj karteczki.
DESZCZ: Do Baranicza dzwonię, bo ja też mówię, że...
W tle słychać wypowiedzi mężczyzn, zagłuszają się.
NN: Nie, co ty, my mamy teraz osiem osób do Warszawy, ale powiedział, że Warszawa się nie zgodzi, a jak Warszawa się nie zgodzi, to nie będzie nic z tego.
Rozmawiają o kimś, kto nie miał magisterki i Warszawa się nie zgodziła. Rozmawiają o podnoszeniu grup uposażenia i o chorążych, którzy są na siódemkach i innych sprawach związanych ze służbą.

W tle słychać rozmowę innych mężczyzn – niezrozumiałe.
DESZCZ: [niezrozumiałe] naukę, bo ja sobie też bym nie pozwalał na jakieś żarty i tylko uderzałbym gdzieś dalej, nie? On, on właściwie tak naprawdę do naszej działalności jest niepotrzebny w żadnym wymiarze.
NN: Kompletnie.
NN: Zadzwonię, coś można ustalić a [niezrozumiałe].
NN: Nie, ja pytam Skrabę, żeby [niezrozumiałe] przewodniczący, Tomek, ale ty, ja mam, ja mam wszystko przygotowane, karty, protokoły, wszystko, tylko w komputerze napiszę nazwiska cztery...
W tle słychać wypowiedź na temat karalności funkcjonariuszy.
NN: [niezrozumiałe] nie pójdę z nim porozmawiać, to mi zharata ludzi, kurwa, wiesz daję przykład tylko, nie?
NN: Ale jest pojebus [niezrozumiałe].
SKIBICKI: Już nie będzie bo, bo jeśli ze mną komendant rozmawia na przykład...
Słychać dzwonek telefonu.
NN do telefonu: Tak Piotr?
KOLASA: Do sto jeden, czekamy.
NN powtarza do telefonu: sto jeden!
NN: Pierwsze piętro.
Uzgadniają kto powie mężczyźnie, który przyjdzie, o co chodzi. Uzgadniają, że powie się, że to dla dobra Związku.
NN: Marcin niech gada.
Inny NN: A kto ma mówić. Marcin niech mówi, przecież kto ma rządzić do chuja?
Czekają na przyjście mężczyzny, rozmawiają o tym, że ktoś poszedł zapalić.

KOLASA: Na rano będą przygotowane, każdy dostanie po śniadaniu, tak? Maciek, dobrze będzie jak się dogadamy.
NN: Trzeba się będzie z ludźmi spotkać, piętnaście minut [niezrozumiałe].
DESZCZ: Tak, trzeba się z naszymi ludźmi umówić.
KOLASA: Dobrze by było, żebyście to może dzisiaj nawet napisali i rozdali, nie? Ja bym wolał, żeby to dzisiaj poszło, naprawdę, będzie jasne.
KOLASA: No to podejdź do pani.
NN: Nie, dzisiaj nie damy rady.
NN: Jutro.
NN do kolejnego mężczyzny: Piotr.
PIOTR BARANICZ: Co takie kurde bogactwo nastąpiło?
KOLASA: Słuchaj, Piotr, zaprosiliśmy cię... przywitaj się i...
BARANICZ: Ja-pier-dziu.
NN: A co to, zdziwiony jesteś? Przewodniczący z Przemyśla.
Śmieją się.
BARANICZ: Kurde, dopiero poznałem.
NN: Cześć.
NN: To z takiego małego Krosna.
NN: Z długiego.
KOLASA: Przejdziemy do meritum, Piotr.
BARANICZ: Dobra, gdzie mogę stać?
NN: Tu jest taki fotel.
NN: Oprzyj się o ścianę.
NN: Nie poznał, siadaj.
BARANICZ: No nie wiem.

NN: Gdzie jest jakiś fotel?
BARANICZ: Dobra, ja stanę na razie.
KOLASA: Meritum, meritum jest takie. Rozumiemy sytuację jaka jest odnośnie głosowania na przewodniczącego i twoją sytuację, jak musisz głosować. Wiemy, jakie są przyczyny tego głosowania. ale dla dobra związku jest propozycja dla ciebie zgłoszenia wiceprzewodniczącego. Tak tutaj wszyscy, którzy są, popierają tą kandydaturę, Emila Cwalińskiego. Jesteście dużym oddziałem, macie dobre pomysły, dużo pracy też jest w zarządzie głównym i każda osoba zostanie wykorzystana.
BARANICZ: No i tak jakby się zgadzam na to.
Mężczyźni się śmieją.
DESZCZ: Przechuj!
BARANICZ: No i dobrze, no i niech będzie. Emil, ale nie Cwaliński, tylko Czwaliński.
Inni powtarzają: - Czwaliński.
BARANICZ: Ja nie będę poprawny, tak jak mój poprzednik.
KOLASA: Ale robisz to w formie takiej, że wszyscy akceptują.
NN: Tak i bardzo miło nam.
KOLASA: Natomiast kwestia przewodniczącego, to jest inna bajka. Natomiast tutaj też prosilibyśmy cię, że jeżeli tutaj my popieramy Emila, to żebyś poparł tych kandydatów, którzy są stąd na wiceprzewodniczących.
BARANICZ: Kto?
KOLASA: Nazwiska...
GRZĄDKOWSKI: Dostaniesz jutro.
KOLASA: Odczytasz.
NN: Dostaniesz jutro na wydruku.
BARANICZ: Ale to gdzieś tam na mailu, czy?
DESZCZ: Tak, jutro na kartce wydrukowane z komputera.
KOLASA: Chcemy zrobić, żeby każdy oddział miał swojego.
DESZCZ: Nieważne skąd, nie?
BARANICZ: No.
NN: Grządkowski Darek – Chełm, Rubach Darek – Chełm, dwie osoby są, [nazwisko niezrozumiałe].
BARANICZ: Gdzie oni są?
NN: Przyjedzie. Rubach będzie jutro.
BARANICZ: Rubacha nie ma, no.
NN: [nazwisko niezrozumiałe], wiesz kto to jest, nie?
BARANICZ: No wiem.
KOLASA: Tomasz Figiel, od Wiśni z Raciborza.
NN: Śląski.
NN: Tyl Mariusz ode mnie, jako wspierający dalej pracę.
BARANICZ: No wiem. Przepraszam...
NN: Poczekaj, a o co chodzi?
NN: No.
NN: Niech powie.
NN: Mów, mów.
BARANICZ: Słuchajcie, jakby czytasz, coś tam, że chłopaki przyjadą czy nie przyjadą, nie? Tylko ja tak myślę, że oni powinni się spotkać i porozmawiać ze mną, czy...
NN: Ale kto?
BARANICZ: No nie wiem, no.
KOLASA: Ci chłopacy, którzy na wiceprzewodniczących są? Nie muszą.
BARANICZ: Na przewodniczących.
NN: To są tacy, którzy są już jakby w temacie.
BARANICZ: No?
DESZCZ: Tak jak Marcin powiedział, fajnie, żebyśmy poparli te kandydatury, żebyśmy nie walczyli o te kandydatury tam później na zebraniu.
NN: Na razie, dobranoc, do jutra.
NN: No hej.
NN: Bo to nam będzie trochę psuło temat, nie?
Słychać zamykanie drzwi.
BARANICZ: Uhm
KOLASA: To są propozycje od nas na wiceprzewodniczących, tak jak twoja jest propozycja Emila, tak? Która jest akceptowana, no to po prostu będzie głosowanie i na wiceprzewodniczących [niezrozumiałe].
CABAN: Piwo mi wszystkie wypili.
DESZCZ: Dmitruk z Warszawy.
NN: Siedź kurwa.
NN: Siedź kurwa.
NN: Nie pij dzisiaj.
NN: [nazwisko niezrozumiałe] ze Szcze... z Gdańska, [nazwisko niezrozumiałe] od Maćka i od ciebie [niezrozumiałe].
KOLASA: I jest jeszcze pytanie Piotr Szejn, ale to jutro jak rano przyjdzie [niezrozumiałe].
NN: Jest w tej chwili dziewięciu wiceprzewodniczących, nie?
NN: Po co wam tam [niezrozumiałe].
NN: Pytaj, jak trza.
NN: Nie ma żadnego potwierdzenia.
KOLASA: I jeszcze, i Piotr, i jeszcze jedna rzecz, bo nie lubimy, żeby ktoś chodził i, i gadał, że takie tutaj takie są głosy i słuchy, my z Mariuszem nie wzięliśmy żadnych środków z tytułu przysługującej kwatery w kome... w Warszawie
MARIUSZ TYL: Nikt nawet wniosku nie złożył.
BARANICZ: Ja pierdole...
KOLASA: Jeżeli ktoś będzie chodził i pieprzył takie głupoty, to złożę zawiadomienie.
BARANICZ: Ale ja też takie dostałem... kurde... słuchajcie...
KOLASA: Nie pozwolimy sobie obrażać i szargać nasze nazwisko. Ponieważ chodzi o to, że niektórzy z urzędu zostali przeniesieni, przeniesieni... To nie chodzi o ciebie, bo ja to słyszałem z innych głosów.
BARANICZ: Ale ja już wiem, że o mnie.
KOLASA: Nie o ciebie chodzi, to ci mówię wprost. Nie o ciebie chodzi, bo to nie ty powiedziałeś. My o tym rozmawialiśmy w Giżycku. A dzisiaj ci jeszcze raz to powiem. Chodzi o tych, którzy dostali z urzędu przeniesienie do pełnienia służby do jakichś miejscowości i nie przenieśli tam rodzin, a wystąpili o zwrot kwatery. I dostali po dwadzieścia siedem tysięcy pomocy.
Poprzednia

BARANICZ: Dokładnie.
KOLASA: Finansowej.
BARANICZ: Tak.
KOLASA: Ani Mariusz, ani ja nie wystąpiliśmy.
TYL: Potwierdzam to, co Marcin mówi.
KOLASA: Nie jesteśmy na żadnej liście BSW, tych którzy są weryfikowani. Jak ktoś ma pytania, proszę wystąpić do Komendanta Głównego z zapytaniem. Nawet ministra! Czy coś takiego się stało. I ucinamy ten temat.
GRZĄDKOWSKI: To jest prosta sprawa, słuchajcie to...
KOLASA: Ale nie.
Mężczyźni mówią w jednym czasie – niezrozumiałe.
KOLASA: To mówię dlatego, żeby jasne było. Żeby wyjaśnić sobie dalszą współpracę.
KOLASA: Są takie głosy tak, że podejrzenia, że my to samo zrobiliśmy, co... a ja mówię jasno i precyzyjnie, tak? I nie boję się o tym mówić.
DESZCZ: Jak będą zadawali takie pytania, to będę się tłumaczył. Rozumiem, że to do niego jest wycieczka jakaś.
NN: Skończ.
TYL: Nie, nie, to nie jest do Piotra.
BARANICZ: Ale już ja wiem, o co chodzi.
DESZCZ: Dobra panowie, ja to napisze, jutro to wydrukujemy. Jeszcze poczekamy na Szejna i wtedy to wydrukuję. Przecież nie będziemy drukowali teraz, bo nie ma sensu.
CABAN: Jutro.
DESZCZ: Do komisji skrutacyjnej jeszcze, aha, to jeszcze zaczekamy [niezrozumiałe], kogoś od ciebie?
KOLASA: Od siódmej trzydzieści. Czy masz Piotr jakieś kandydatury do komisji rewizyjnej albo coś, do skrutacyjnej?
BARANICZ: No tak myślałem do skrutacyjnej, do rewizyjnej.
NN: No do skrutacyjnej kogo myślałeś?
DESZCZ: Potapczyk Adam.
NN: No i dobrze. No i będzie w skrutacyjnej.
BARANICZ: Tak?
NN: Tak.
Mężczyźni między sobą ustalają, że tak i pytają: - Potapczyk Adam?
BARANICZ powtarza: Potapczyk Adam.
NN: No i sprawa się wyjaśniła, najważniejsze.
NN: Siedź.
NN: Miłej nocy.
NN: Siedź.
Pozostali mężczyźni przekonują, żeby NN, który chce wyjść, jeszcze został, ale on odpowiada, że idzie wypoczywać.Kolasa pyta Baranicza, czy jest wola dobrej współpracy na przyszłość. Baranicz potwierdza. Dochodzą do porozumienia.
DESZCZ: Piotrek, jest taka sytuacja, że wiadomo, że mieliśmy z Bazylem tam problemy różnego rodzaju. [Piotr Bazyluk, nie występuje w tej historii].
BARANICZ: Wiem i dlatego ja jestem po to, żeby pracować nad tym, żeby było wszystko w porządku. Nie jest to jakby na takim poziomie, żeby na was wymóc tą współpracę, tylko, żebyśmy popracowali razem.
NN: Jest to we wspólnym interesie. Zarówno twoi funkcjonariusze, jak i nasi funkcjonariusze. Obojętnie, czy jest to zewnętrzna czy wewnętrzna granica, stanowimy jedni cały związek. Tak musimy działać. Nie możemy się dzielić na kawałki, nie? Bo jak się podzielimy, to nas kurwa rozszarpią, a nie będzie lepiej, będzie tyko gorzej.
BARANICZ: Dokładnie, tak że ja myślę, że wszyscy zrozumieliśmy to wszystko.
NN: No i fajnie, i o to chodzi.
BARANICZ: I działamy pod tym kątem, żeby było dobrze.
KOLASA: Zależy nam na jedności i współpracy.
BARANICZ: O to nam wszystkim chodzi.
KOLASA: O dobro związku.
NN: Spać!
DESZCZ: Dziękujemy... za uwagę...
Słychać jak mężczyźni umawiają się na jutro o siódmej trzydzieści, [trzaski], słychać zamykanie drzwi.

27 czerwca 2017 r. - Sękocin Stary, hotel "Groman", pokój 101.

Robert Szmarowski (www.salon24.pl) >>>

 

Czytany 1888 razy Ostatnio zmieniany sobota, 17 sierpień 2019 07:45

1 komentarz

Skomentuj

WYSZUKIWARKA

   

SONDA