header portal

 

 

 

środa, 18 wrzesień 2019 05:14

Trzy dekady obronności w pigułce

Napisane przez Wolin
Oceń ten artykuł
(5 głosów)

W ubiegłym tygodniu Instytut Bronisława Komorowskiego przedstawił na konferencji w PAP raport pt. "Obronność Rzeczypospolitej Polskiej po trzech dekadach suwerenności". Warto zajrzeć do tego opracowania, które jest dostępne w internecie, by poznać lub odświeżyć swoją wiedzę z zakresu strategii i polityki obronnej, sił zbrojnych, służb specjalnych oraz przemysłu obronnego.

Raport został opracowany przez osoby związane z poprzednim obozem władzy, przy czym szefem zespołu był prof. gen. dyw. w st. spocz. Stanisław Koziej, były szef BBN za prezydentury Komorowskiego. W zespole znalazło się liczne grono generałów rezerwy m.in. Krzysztof Bondaryk, były szef ABW, Lech Majewski, były dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych, Wiesław Grudziński, były dowódca Garnizonu Warszawa oraz Bogusław Pacek, były rektor – komendant Akademii Obrony Narodowej, doradca wicepremiera Tomasza Siemoniaka i wiceprezes Zarządu Fundacji – Instytut Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego "SDirect24".

W tym dokumencie przeanalizowano ewolucję polityki obrony i bezpieczeństwa Polski w ostatnich trzech dekadach, że szczególnym uwzględnieniem kilku ostatnich lat sprawowania władzy przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, a głównie działań podejmowanych przez Antoniego Macierewicza.

Oto wybrane fakty i tezy z tego raportu dotyczące sił zbrojnych:

• Lata 1989 i 1990 były okresem wielkiego przełomu całego systemu politycznego Polski, w tym także sił zbrojnych. Po poprzednim systemie pozostała wielka, jak na polskie warunki i możliwości, armia z około 370 tys. żołnierzy, 700 samolotami, 2500 czołgami i 100 okrętami. Polska armia w ramach Układu Warszawskiego przeznaczona była do udziału w dużych operacjach ofensywnych i stosownie do tego zorganizowana i wyposażona (duże, uderzeniowe związki taktyczne, ciężkie uzbrojenie). W nowych warunkach strategicznych Polska, wraz z innymi państwami europejskimi, znacząco zredukowała stany osobowe i możliwości wojska,

• W roku 2000 Siły Zbrojne RP miały 1700 czołgów, około 1400 opancerzonych bojowych wozów, 1550 zestawów artyleryjskich o kalibrze powyżej 100 mm, ponad 100 śmigłowców bojowych i 270 samolotów bojowych, 29 okrętów bojowych oraz 90 jednostek pływających pomocniczych46. Był to w zdecydowanej większości sprzęt poradziecki. Około 60 proc. stanowiły przestarzałe czołgi z tzw. rodziny T-55, zaś bojowe wozy piechoty BWP-1 radzieckiej konstrukcji nie spełniały wymogów pola walki,

• w 2001 roku w całych siłach zbrojnych służyło już 187 tys. żołnierzy. W tym roku zaczęto wdrażać 6-letni plan przebudowy i modernizacji technicznej, co wzmocniła jeszcze ustawa z 25 maja 2001 r., zapewniające 1,95 proc. PKB na potrzeby obronności państwa.

• Profesjonalizacja armii zapoczątkowana w 2009 roku przyniosła: wprowadzenie wojskowej służby kontraktowej (nowy rodzaj służby zawodowej), zawieszenie obowiązkowej służby zasadniczej i przeszkolenia wojskowego absolwentów uczelni wyższych oraz rozszerzenie regulacji dotyczących służby kobiet w wojsku,

• Od wstąpienia do NATO do roku 2008 aż 24 tys. żołnierzy i pracowników wojska pełniło służbę lub pracowało w operacjach zagranicznych. Szkolenia w państwach NATO objęło ok. 2,5 tysiąca żołnierzy. 170 oficerów ukończyło studia podyplomowe w renomowanych wojskowych akademiach, głównie w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech i we Francji,

• W raporcie przypomniano zrealizowane rekomendacje prezydenta RP - zwierzchnika Sił Zbrojnych RP Bronisława Komorowskiego. W ich wyniku przywrócono priorytet gotowości wojska do obrony własnego terytorium. W 2014 roku zakończyła się operacja ISAF, a tym samym udział żołnierzy polskich w działaniach bojowych w Afganistanie. Od tego czasu Polska skoncentrowała wysiłek na dalszym rozwoju Sił Zbrojnych RP wokół zdolności koniecznych przede wszystkim do obrony własnego kraju,

• W okresie kierowania resortem obrony przez Tomasza Siemoniaka rozpoczęto systemowe wspieranie klas mundurowych i organizacji proobronnych oraz ochotnicze szkolenia dla potrzeb rezerw osobowych, a także zwiększono znacznie liczbę żołnierzy powoływanych na przeszkolenie. Decyzja o reformie Narodowych Sił Rezerwowych (NSR) przewidywała z dniem 1 stycznia 2016 roku zwiększenie armii zawodowej o 10 tys. żołnierzy oraz utworzenie komponentu wojsk obrony terytorialnej umożliwiającego szkolenie na szerszą skalę żołnierzy na potrzeby rezerw mobilizacyjnych. Nie została jednak wprowadzona w życie przez kolejnego ministra obrony Antoniego Macierewicza.

• Szczególnie niebezpieczna i szkodliwa była polityka kadrowa, głównie ministra A. Macierewicza, w której wyniku odeszło z wojska 8393 oficerów. W 2016 roku w Sztabie Generalnym zmiany objęły 90 proc. stanowisk dowódczych, a w Dowództwie Generalnym 82 procent. Wprawdzie masowe zwolnienia ze służby wojskowej miały także miejsce wcześniej, ale związane one były raczej ze znaczną redukcją stanu osobowego wojska odziedziczonego po poprzednim systemie oraz obawami przed wprowadzeniem niekorzystnych zmian systemu emerytalnego. Nigdy jednak nie obejmowały na taką skalę zwolnień najbardziej doświadczonych oficerów, wykształconych na uczelniach państw NATO, służących w strukturach sojuszniczych i operacjach poza granicami kraju.

• Niejasne powody zwolnień dotyczą również najwyższych stanowisk w Siłach Zbrojnych. Od 2015 roku mamy już trzeciego szefa Sztabu Generalnego WP, drugiego dowódcę generalnego, trzeciego dowódcę operacyjnego i trzeciego dowódcę Wojsk Specjalnych. Podobna sytuacja odnosi się też do inspektorów rodzajów sił zbrojnych (na przykład piąty inspektor sił powietrznych) i innych osób funkcyjnych. Wszyscy odeszli ze służby przed zakończeniem kadencji oraz przed osiągnięciem ustawowej granicy wieku na zajmowanym stanowisku,

• W ocenie autorów raportu niepokoić musi powoływanie dowódców dywizji bezpośrednio na stanowisko szefa Sztabu Generalnego WP lub dowódcy generalnego, a więc z poziomu taktycznego wprost na poziom strategiczny. Jest to rozwiązanie niespotykane i niezrozumiałe w armiach nie tylko Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale i w innych. Zwłaszcza minister A. Macierewicz i jego podwładni bezceremonialnie łamali zasady i standardy cywilnej władzy nad wojskiem, przekształcając ją w formę władzy partyjnej, w dodatku wybitnie woluntarystycznej,

• Najbardziej dobitnym tego przykładem jest Oddział Specjalny Żandarmerii Wojskowej (ŻW) w Warszawie, który zapewniał kilkudziesięcioosobową osobistą ochronę ministra A. Macierewicza, korzystanie z basenu o dowolnej nocnej godzinie, a nawet wynajął mieszkanie w pobliżu miejsca zamieszkania ministra, by pełnić w nim całodobowy dyżur. Wszystkim żołnierzom z tego oddziału przyznano bardzo wysokie dodatki finansowe, niezależnie od posiadanych już dodatków zapewniających wyższe uposażenie od innych żołnierzy. W efekcie mają oni uposażenia wyższe od żołnierzy GROM-u i innych jednostek specjalnych,

• Armia ma być zwiększona do 200 tys. żołnierzy. Ten wzrost liczebności będzie efektem nie tylko dalszej rozbudowy Wojsk Obrony Terytorialnej, ale i tworzenia nowej dywizji wojsk lądowych, a także odbudowy jednostek rozpoznania, logistyki i inżynieryjnych. Realizacja tych zamierzeń będzie możliwa dzięki stopniowemu wzrostowi wydatków na obronność do 2,5 proc. PKB do 2030 roku. Należy jednak zauważyć, że na zwiększenie wielkości armii o połowę zakłada się budżet większy tylko o jedną czwartą. To musi prowadzić do dramatycznego pogorszenia jakości Wojska Polskiego,

• Z punktu widzenia efektywności funkcjonowania sił zbrojnych oraz skuteczności prowadzenia działań niezrozumiałe jest przeniesienie z Żagania do Wesołej batalionu czołgów Leopard 2A5, wchodzącego wcześniej w skład 11. Dywizji Kawalerii Pancernej mającej stanowić ewentualny drugi rzut (odwód) w działaniach obronnych przed ewentualną agresją ze wschodu. Podkreślić też trzeba, że w nowym garnizonie nie ma odpowiedniej infrastruktury i wyszkolonych żołnierzy,

• Zgodnie z szumnymi zapowiedziami ministra A. Macierewicza, Wojska Obrony Terytorialnej w 2020 roku miały liczyć 53 tys. żołnierzy. Obecnie mówi się już tylko o docelowych 32 tys. lub nawet mniej. Rocznie WOT pochłania około 1,5 mld złotych, czyli znacznie więcej, niż wcześniej zapowiadano.

• Z problemem WOT wiąże się wciąż nierozwiązana kwestia rezerw mobilizacyjnych (kryzysowych i wojennych) i ich szkolenia. W przypadku armii zawodowej jest to zadanie priorytetowe. Należy rozważyć docelowe, stopniowe przekształcanie obecnych WOT w połączony system rekrutacji i szkolenia ochotniczych rezerw wojskowych dla wszystkich rodzajów sił zbrojnych, w tym także na potrzeby WOT

• Aż miliard zł z tegorocznego budżetu MON przeznaczono na cele pozamilitarne: 453 mln dla policji, straży pożarnej i Służby Ochrony Państwa, 43 mln dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które wojsku nie podlega oraz 500 mln na modernizację dróg lokalnych, a to prawie tyle, ile wynoszą wydatki na Marynarkę Wojenną. Jeżeli na drogi lokalne w ciągu dekady wydane zostanie 5 mld złotych, będzie to odpowiadać wydatkom na największe programy modernizacyjne sił zbrojnych,

• Całkowity koszt wieloletniego programu zabezpieczenia transportu powietrznego najważniejszych osób w państwie (VIP), w ramach którego zakupiono ze środków MON trzy samoloty Boeing 737 i dwa Gulfstream G550, wyniesie w latach 2016−2020 3,52 mld złotych, 

• O stanie systemu obronnego Polski i jakości polskiego wojska świadczy ocena zewnętrznych ekspertów. Jak podaje Global Firepower, który jest uznanym międzynarodowym rankingiem tworzonym na podstawie analizy ponad 50 czynników określających potencjał militarny ponad 100 państw - siły zbrojne Polski w 2014 roku zajmowały 17., a w 2015 roku 19. miejsce w świecie pod względem posiadanego potencjału bojowego. W 2019 roku Polska uplasowała się w tym rankingu na 24. miejscu.

Nie przypadkowo raport ukazał się przed wyborami parlamentarnymi. W ocenie ich autorów, konieczny jest nie tyle powrót do starego systemu sprzed 2015 roku, ale przede wszystkim zbudowanie zupełnej nowej koncepcji obronności RP. Wprowadzone korekty powinny być wieloaspektowe i dotyczyć wszystkich dziedzin obronności państwa.
Wolin
Zdjęcie: MON

Czytany 1866 razy Ostatnio zmieniany środa, 18 wrzesień 2019 08:39

3 komentarzy

  • Link do komentarza gif czwartek, 19 wrzesień 2019 13:37 napisane przez gif

    Co ciekawe generałowie mają najwięcej do powiedzenia gdy już są w rezerwie. Gdy pozostają w czynnej służbie nie mają wiele do zaoferowania i wykonują służalczo polecenia polityków. Prawda natomiast jest taka że za obecny stan armii odpowiadają wszystkie ekipy rządzące po 1989 roku. Dochodzimy w tej chwili do ściany. A czy to nie w czasach kiedy resortem kierował Bronisław Komorowski zlikwidowano przeszło 70 garnizonów. Winna jest polityka. Póki nie zmieni się sposób postrzegania wojaka tj. nie jako prywatny folwark do obstawiania festynów i mszy świętych póty trwać będzie degrengolada.

  • Link do komentarza sikorka czwartek, 19 wrzesień 2019 07:59 napisane przez sikorka

    Gen. Sławomir Pączek nie dowodził nawet kompanią, a odszedł z wojska jako generał dywizji. Teraz jest zastępcą innego generała, ale jako cywil w WIM.

  • Link do komentarza LeAN1963 środa, 18 wrzesień 2019 05:54 napisane przez LeAN1963

    Gen. Mieczysław Gocuł w swoją dowódczą karierę zakończył na szczeblu dowódcy batalionu. Wszystkie gwiazdki generalskie otrzymał na stanowiskach sztabowych w SG. A mimo to został wyznaczony na szefa SG. A twórcom raportu przeszkadza wyznaczanie na to stanowisko dowódców dywizji

Skomentuj

WYSZUKIWARKA

   

SONDA