... ...

Z trzech polskich  firm: Mesko SA,  Dezamet SA oraz Nitro-Chem  SA, wchodzących w skład  Polskiej Grupy Zbrojeniowej S, które złożyły wnioski w ramach unijnego programu ASPA  na wsparcie produkcji amunicji ( z budżetem  513 mln  euro),  dofinansowanie  otrzymał jedynie Dezamet SA w wysokości 2,1 mln euro. 

Komisja  Europejska  postanowiła przeznaczyć   2 mld euro  na rozwój  produkcji  amunicji przede wszystkim 155 m,  by państwa  członkowskie  były zdolne  do wytwarzania  2 mln  sztuk pocisków  rocznie. Zaproszenie do składania  wniosków ogłoszono 18 październiku  2023, a  przyjmowanie  wniosków   zakończyło się 13 grudnia 2023 r. 

Jak wynika  z komunikatu PGZ SA,   aplikacje złożyły trzy polskie firmy: Mesko SA,  Dezamet SA oraz Nitro-Chem  SA. Dotyczyły amunicji 155 mm i 122 mm i obejmowały budowę instalacji z infrastrukturą do elaboracji, oprogramowania i ładunków modułowych do armatohaunic 155 mm. Polskie firmy wystąpiły jedynie o 11 mln euro,  bowiem dofinansowanie obejmowało tylko 45 proc. kosztów kwalifikowanych. To oznacza, że  firmy musiały  mieć kapitał własny na  ponad połowę kosztów kwalifikowanych - mogły praktycznie  liczyć  na wsparcie PGZ SA.

Nie  wiadomo  jaka była jakość tych wniosków oraz  czy  spełniały  formalne wymogi.  W sumie,  do rozdysponowania  było 513  mln zł euro,  bowiem 13 mln euro  dołożyła Norwegia, która  zresztą najbardziej  skorzystała na tym  konkursie. Każdy  wniosek  był oceniany na podstawie jednego z sześciu  kryteriów m.in.  podniesienie zdolności produkcyjnej w UE, skrócenie czasu realizacji dostaw, wyeliminowanie wąskich gardeł, uruchomienie współpracy transgranicznej.  Spośród 31  firm, które uzyskały wsparcie  unijne  była  tylko jedna  firma z Polski:  Dezamet  SA z Nowej Dęby. Dofinansowanie  otrzymały m.in firmy z Norwegii  (87,6 mln euro), Niemiec ( 85 mln euro), Francji (38 mln euro), Finlandii ( 32,5 mln euro), Węgier (27 mln euro -  (oddział Rheinmetal), a także wspólne przedsięwzięcia  kilku  państw ( po ok. 40 mln euro). 

Jakie  są możliwości produkcji amunicji w polskich zakładach świadczy umowa z 22 grudnia 2023 r.  , na podstawie której   konsorcjum  PGZ Amunicji ma dostarczyć  300 tys.  klasycznej amunicji  155 mm do 2029.   Wychodzi, że zdolność  produkcyjna  polskich zakładów  wynosi  ok. 4 tysięcy  pocisków miesięcznie, czyli tyle, ile  Ukraina  zużywa  w ciągu … jednego dnia. 

Jak  zwrócił uwagę w mediach  społecznościowych  Jarosław Wolski,  nie jesteśmy  producentem  amunicji  120 mm i 155 mm.  Składamy pociski z niemieckich prochów i łusek samospalająch oraz francusko - austriackich rdzeni. Polski jest bodajże aluminiowy sabot i okucie metalowe.  W przypadku  pocisków 155mm - ładunki są przepakowywane z Czech.  

Nie  potrafimy także   zakończyć  prac rozwojowych nad  amunicją precyzyjnego rażenia  APR 155  naprowadzaną na laserowe promieniowanie odbite od celu.  Jest to  wspólne  przedsięwzięcie  zainicjowane  jeszcze w 2012 r. przez konsorcjum spółek: Mesko SA (lider), CRW Telesystem-Mesko sp. z o.o. i Wojskową Akademią Techniczną. 

W maju 2021 r.  przeprowadzono testy amunicji APR 155 na poligonie WITU w Nowej Dębie.  Badania zakładowe przewidywały  sprawdzenie funkcjonowania głowicy śledzącej oraz autopilota opartych na polskich blokach elektroniki oraz sprawdzenie polskich ładunków silnika marszowego. Wyniki badań potwierdziły  założenia funkcjonowania amunicji, jak i jej współpracy z nowym systemem podświetlania LPD-A. Wykazały one bardzo dużą precyzję naprowadzania na dystansie ponad 8 kilometrów (oba pociski trafiły praktycznie w punkt podświetlania) oraz wykazały wzorowe działanie testowanych podzespołów. 

Do tej  pory  nie przeprowadzono  badań  państwowych. Mesko SA przesłało do Wojsk Rakietowych i Artylerii komplet wymaganej dokumentacji i czeka na możliwość  przeprowadzenia  testów. 

W przypadku amunicji APR 120 do moździerza RAK, to  - jak informuje Mesko SA - z powodu wojny w Ukrainie współpraca z partnerem ukraińskim w ramach zawartego kontraktu została ograniczona. Prowadzone są rozmowy zarówno z UKRSPECEKSPORT/ŁUCZ, jak i partnerami krajowymi w celu ukończenia projektu mimo obecnej sytuacji. 

Problem polega na tym, że  w resorcie obrony narodowej  wydatki  na prace  badawczo-rozwojowe  utrzymują się  od wielu lat na poziomie  niewiele  przekraczającym  1 mld zł, pomimo  inflacji i  rosnących gwałtownie wydatków na modernizację  techniczną sił zbrojnych.  Jeśli nie pozyskamy technologii w formie  offsetu czy prac badawczo-rozwojowych , to będziemy mieli  sprzęt artyleryjski i rakietowy, ale z drogą  amunicją  importowaną.  R.Ch.