... ...

Kilka dni temu na ręce komendanta wojewódzkiego Policji zs. Radomiu wpłynęły podziękowania od mieszkanki powiatu żuromińskiego. Słowa zawarte w liście odzwierciedlały szacunek i uznanie dla żuromińskiego policjanta, jakim siostra wówczas chorego, a zarazem znajdującego się w sytuacji zagrażającej życiu mężczyzna się znalazł.

Sytuacja miała miejsce w pod koniec kwietnia br., na trenie Żuromina. Będący wówczas po służbie st. post. Piotr Grzywacz poszedł na zakupy. Przechodząc ulicą Wetmańskiego, zauważył leżącego na chodniku mężczyznę. Nie zastanawiając się ani chwili, podszedł sprawdzić, co się dzieje. Okazało się, że mężczyzna nie oddycha. Policjant od razu wezwał pogotowie ratunkowe, a sam nie tracąc czasu, podjął reanimację mężczyzny. W miejsce zgłoszenia po chwili przyjechała karetka pogotowia, której załoga przejęła reanimowanego mężczyznę. Poszkodowany został przewieziony do szpitala.

Po chwili na miejscu zdarzenia pojawiła się żona mężczyzny. Okazało się, że mieszkaniec powiatu sierpeckiego od kilku lat choruje i oczekując na przeszczep serca, co było powodem zasłabnięcia osoby.

Kilka dni po zdarzeniu siostra sierpczanina próbowała na własną rękę ustalić tożsamość osoby, która pomogła jej bratu. Chciała wyrazić osobiście swoją ogromną wdzięczność i podziękować. Była przekonana, że był to funkcjonariusz żuromińskiej policji.

W podziękowaniach przesłanych na ręce Komendanta Wojewódzkiego Policji zs. w Radomiu napisała:

[…] Szanowny Panie Komendancie. Jestem mieszkanką powiatu żuromińskiego. W dniu 24.04.2024 r. mój brat, który chorował na płuca i czekał na przeszczep, zasłabł na chodniku w Żurominie przy ulicy Wetmańskiego. Przechodzili różni ludzie i nikt się nie zainteresował. Myśleli pewnie, że jest pijany. Był trzeźwy. Jak później ustaliłam, całą sytuacją zainteresował się policjant, niebędący na służbie z Komendy w Żurominie, Piotr Grzywacz. Wezwał karetkę, rozpoczął reanimację, czekał na przyjazd lekarza i zabranie go do szpitala. Jak powiedzieli lekarze z oddziału wewnętrznego szpitala w Żurominie, uratował mu życie. Brat odszedł od nas 2 tygodnie później, ale przeżył upragnione 18. urodziny najmłodszego syna. W ten sposób chcę bardzo podziękować za takich policjantów, którzy są Pana pracownikami.

St. post. Piotr Grzywacz wspomina, że była to „szybka, spontaniczna reakcja z jego strony”. Nie ukrywa, że w chwili udzielania pomocy pojawił się stres, ale jak mówi „wiedziałem, że trzeba działać”.

Piotr Grzywacz w szeregi wstąpił 2 lata temu. Na co dzień pełni służbę w Zespole Patrolowo-Interwencyjnym żuromińskiej komendy.

źródło: policja.pl