... ...

Chciałbym jasno przeciąć wszystkie spekulacje. Pan minister Błaszczak 16 grudnia wiedział o zagrożeniu, które pojawiło się po stronie ukraińskiej - powiedział w Sejmie wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Polityk zarzucił byłemu szefowi MON manipulację.

Cezary Tomczyk powiedział na sali plenarnej, że minister Mariusz Błaszczak "16 grudnia nad ranem otrzymał informację z Centrum Operacyjnego MON o zagrożeniu rakietowym dla Polski". - Rakieta została zauważona 60 km od polskiej granicy, na wysokości miejscowości Chełm. Podwyższono gotowość obrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej. Poderwano amerykańskie samoloty bojowe. Ponadto dowódca operacyjny rodzajów sił zbrojnych telefonicznie poinformował ministra obrony narodowej o zbliżającej się do polski rakiecie. Uruchomiono również parę polskich myśliwców - mówił wiceminister.

.Informacje o incydencie w polskiej przestrzeni powietrznej pojawiły się w meldunku z 17 grudnia. - Tego pan minister Błaszczak nie powiedział opinii publicznej podczas konferencji prasowej. Kierownictwo MON nie zapoznało się z meldunkiem z 17 grudnia. Brak tej informacji na konferencji prasowej był manipulacją, bo sugerował, że w materiałach wojskowych na temat tego incydentu nie ma śladu - dodał. - Trzeba powiedzieć wprost, że za sposób organizacji systemu informacji wewnątrz MON odpowiada nie kto inny jak minister obrony narodowej - mówił Tomczyk. 

źródło: interia.pl 

Cztraj więcej: >>>