... ...

Najnowsze samoloty szkolno-bojowe polskiej armii, koreańskie FA-50, przez kilka miesięcy były uziemione. To efekt zaniedbań i błędów wynikających z kontraktu podpisanego przez poprzedniego ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Kłopotów z południowokoreańskimi myśliwcami jest znacznie więcej. — Obecnie są dla sił powietrznych większym problemem niż korzyścią — twierdzą piloci w rozmowach z Onetem.

We wrześniu 2022 r. ówczesny szef MON Mariusz Błaszczak w obecności prezydenta Andrzeja Dudy zatwierdził w Mińsku Mazowieckim umowę na zakup 48 lekkich myśliwców FA-50 za kwotę 3 mld dol.

– Minister Błaszczak chciał mieć szybki sukces polityczny i go miał. Ale skutkiem tego tak zwanego sukcesu są dramatyczne problemy w szkoleniu pilotów i niepewne perspektywy dalszego użytkowania tych maszyn — mówią nam eksperci z zakresu szkolenia pilotów

W ogólnym pośpiechu zakupowym polska strona zapomniała nawet o zamówieniu symulatora do katapultowania się pilotów. Nie dysponujemy też uzbrojeniem do tych maszyn.  Z naszych informacji wynika, że w połowie marca, po prawie trzymiesięcznej przerwie, zakupione z Korei Południowej myśliwce FA-50 znowu mogły wznieść się w powietrze.

Zapytane przez nas o uziemienie tych maszyn Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że "Dowódca Generalny nie wstrzymał formalnie lotów na tym typie samolotów", jednak "strona koreańska potrzebowała czasu na dostarczenie dodatkowej dokumentacji".  Kilka tygodni wcześniej gen. Wiesław Kukuła, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego publicznie przyznał, że loty tych maszyn zostały wstrzymane, a umowa na ich zakup, zatwierdzona przez poprzednie kierownictwo resortu obrony, została tak podpisana, że dziś trzeba czasu i pracy, by te niedociągnięcia naprawić.

źródlo: onet.pl 

Więcej: >>>