header portal

wtorek, 04 grudzień 2018 07:06

Moździerze RAK wzmocnią 21. Brygadę Strzelców Podhalańskich

Napisane przez Ry
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

- Moździerze RAK powstały w wyniku polskiej myśli technicznej, w wyniku projektów i działań podejmowanych przez polskich inżynierów. Cieszę się z tego, że ten sprzęt wzmacnia zdolności obronne naszego kraju właśnie w tej części Polski – powiedział szef MON Mariusz Błaszczak podczas uroczystości, przekazania moździerzy samobieżnych RAK na podwoziu KTO Rosomak do 5 batalionu w Przemyślu.

Powstały one w Hucie Stalowa Wola SA. Są w stanie razić cele na dystansie od 8 do 12 kilometrów. Rak jako jeden z nielicznych moździerzy dysponuje możliwością zwalczania celu ogniem na wprost. Cechuje się wysokim stopniem automatyzacji kierowania ogniem i dowodzenia, a także posiada automat ładowania. Szybkostrzelność Raka to 6-8 strzałów na minutę, czas przejścia z położenia marszowego do bojowego to do 30 sekund, czas opuszczenia stanowisko – nie więcej niż 15 sekund po ostatnim strzale. MON w poniedziałkowym komunikacie poinformowało, że do tej pory moździerze strzelały powyżej 45 stopni położenia lufy.

W skład każdego modułu wchodzi osiem moździerzy Rak na podwoziu kołowym Rosomak oraz cztery artyleryjskie wozy dowódcze.  To już drugi kompanijny moduł Raków, jaki trafia do 21 Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie. Pierwszy został odebrany w sierpniu przez 1 batalion, który stacjonuje w Rzeszowie, tym samym mieście, co dowództwo brygady. Moździerze Rak są też na uzbrojeniu 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Międzyrzeczu oraz 12 Brygady Zmechanizowanej w Szczecinie.


Szef MON wziął także udział 3 grudnia br. w odprawie z dowódcami jednostek na temat tworzonej na wschodzie kraju dywizji. Minister podjął decyzję we wrześniu br. o utworzeniu 18. Dywizji Zmechanizowanej, której dowództwo mieści się w Siedlcach. Dywizja składać się będzie z trzech brygad: 1. Brygady Pancernej w Wesołej, 21. Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa oraz nowej brygady, która zostanie utworzona w Lublinie.


Resort poinformował na Twitterze, że na odprawie w Przemyślu dowódca 18 DZ gen. dyw. Jarosław Gromadziński zameldował, że jej dowództwo osiągnie gotowość do dowodzenia podległymi brygadami (21 BSP i 1BPanc.) do końca sierpnia 2019 r. – Proces formowania przebiega prawidłowo – powiedział generał cytowany przez MON. Ry
Fot. st. szer. Wojciech Król/CO MON

Czytany 2858 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza PROInformatics.pl środa, 12 grudzień 2018 16:36 napisane przez PROInformatics.pl

    Z liczebnością Raków w naszej armii nie możemy przesadzać. Jego zasięg oddziaływania sprawia, że powinien być traktowany jako broń ostateczna. To działa 155 mm będą rządziły na przyszłym, lądowym, symetrycznym polu bitwy. Obserwując rozwój technologii wojskowych na przestrzeni ostatnich 30 lat, należy zauważyć, że największe zmiany kwestionujące dotychczasowe sposoby myślenia i wojowania na lądowym polu bitwy spowodował rozwój i zasięg precyzyjnych środków rażenia, oraz możliwość rozpoznania i śledzenia pola bitwy w czasie rzeczywistym. Te dwa czynniki powodują niemalże kopernikańską rewolucję na lądowym teatrze działań wojennych. Oferowana jest nam możliwość zasięgu widzenia oraz walki na o wiele większym niż dotychczas dostępnym dystansie. Jeszcze nie tak dawno załoga siedząca w czołgu musiała zachować czujność będąc dopiero kilka kilometrów od linii wroga. Dzisiaj tak samo skutecznego i śmiertelnego strzału załoga czołgu może się spodziewać będąc już w odległości 80 km od nieprzyjaciela. Obecnie, wobec masowego rozwoju dalekosiężnej artylerii precyzyjnej radykalnie maleją szanse dla MBT i BWP by cało i zdrowo dotrzeć w pobliże wroga na odległość własnego oddziaływania. Z upływem każdego dziesięciolecia, szanse na to by w konflikcie symetrycznym wrogie oddziały miały możliwość styczności i walki bezpośredniej zdecydowanie maleją. Dystans wymiany ciosów uległ wielokrotnemu zwiększeniu. Pomimo nieubłaganych faktów mentalnie tkwimy jednak, jeszcze w minionej epoce, dążąc za wszelką cenę do bezpośredniego starcia upatrując w nim, niczym w szturmie na bagnety jedynej możliwości pokonania przeciwnika. Tendencję tę widać nawet w dyskusjach czytelników, artykuły traktujące o czołgach, BWP i granatnikach wywołują największą liczbę głosów i emocji, chociaż bezspornym wydaje się fakt, iż rola tych broni będzie zdecydowanie malała na przyszłym polu bitwy. Niekwestionowaną tendencją wynikającą z niepowstrzymanego rozwoju artylerii i amunicji precyzyjnej staje się fakt, iż PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZNISZCZENIA PRZECIWNIKA ZARÓWNO W ODLEGŁOŚCI 1KM JAK 80 KM STAJE SIĘ PODOBNE. Niestety rzeczywistość nadejścia tego faktu i jego konsekwencji wielu z nas wypiera ze swej świadomości. Proponuję chwilę refleksji, by zastanowić się, co fakt ten, bądź jego rychłe i nieuchronne nadejście oznacza dla współczesnego pola bitwy. Nagminnym jest, iż zauroczeni metodami walki z przeszłości, zapominamy o prawdzie obowiązującej przez wieki: WALKĘ ZAWSZE WYGRYWA TEN, KTO WCZEŚNIEJ I Z WIĘKSZEGO DYSTANSU POTRAFI UNIESZKODLIWIĆ PRZECIWNIKA. Rozwój technologii jest nieubłagany i niepowstrzymany, należy pogodzić się z faktem, iż rola uzbrojenia o mniejszym zasięgu rażenia musi maleć, czy chcemy tego, czy nie. Jest to prawidłowość obowiązująca od wieków i to niezależnie od grubości i kosztu powiększanego pancerza. Miecz jest zawsze tańszy od zbroi wygrywając w relacji koszt/efekt. Niestety, większość z nas ekscytuje się możliwością unicestwiania przeciwnika na dystansie 1-2 km. Nie można tego zabronić i zakazać, mamy wolność myśli i wypowiedzi, stare wolno odchodzi do lamusa ustępując miejsca nowemu. To taka niezmienna prawidłowość dziejów, którą wypada zaakceptować. Należy zauważyć, iż dzisiaj absolutnie najważniejszym czynnikiem, niezbędnym do prowadzenia walki na odległość (czyli eliminującym wszystkie rodzaje wrogiego uzbrojenia o mniejszym zasięgu rażenia), który będzie decydował o losach przyszłych bitew i wojen jest ROZPOZNANIE I ŚWIADOMOŚĆ SYTUACYJNA przekazywana w czasie rzeczywistym. Niespełnienie tego warunku niwelowało będzie bowiem przewagę własnego zasięgu i precyzji ognia. Nie widząc przeciwnika, nie będziemy mieli do czego strzelać z naszych wyrafinowanych technologicznie zabawek. Spełnienie obydwu tych warunków, zasięgu rażenia i rozpoznania sprowadza walkę do kilku prostych czynności. Zniszczenie zidentyfikowanego na polu bitwy nieprzyjaciela będzie tylko szczegółem technicznym ograniczającym się do podjęcia decyzji wynikającej z relacji koszt/efekt, by zbyt drogim pociskiem nie strzelać do relatywnie taniego celu. Regułą obowiązującą na przyszłym (symetrycznym) polu bitwy będzie: OBIEKT WYKRYTY = OBIEKT ZNISZCZONY. W przyszłym, symetrycznym konflikcie wygra ta strona, której uda się zapewnić rozpoznanie dla własnych jednostek, rolując jednocześnie rozpoznanie i świadomość sytuacyjną przeciwnika. Wniosek dla naszych sił zbrojnych: 1. Priorytetem powinno być rozwijanie zaawansowanych systemów rozpoznania pola walki i świadomości sytuacyjnej przekazywanej w czasie rzeczywistym oraz sposoby zwalczania tychże systemów u wroga. 2. Rozwijanie i zwiększanie arsenału broni precyzyjnych o jak największym zasięgu rażenia. 3. Rola MBT i BWP radykalnie maleje, przeciwstawianie własnych czołgów, czołgom przeciwnika jest nierozsądną nonszalancją wystawiającą tylko własne wojska na niepotrzebne straty, takie zjawisko powinno być ograniczane do absolutnego minimum i traktowane jako „wypadek przy pracy”. MBT i BWP wroga powinny być niszczone już w odległości kilkudziesięciu kilometrów przed własnymi liniami. Na uwagę zasługuje fakt, iż właśnie takie wytyczne zawarto w Strategicznym Przeglądzie Obronnym dla tworzącej się polskiej Armii Nowego Wzoru. Celem wyjaśnienia czym jest Armia Nowego Wzoru. To armia posiadająca pełną świadomość pola bitwy, której ZASADNICZYM sposobem prowadzenia działań wojennych jest toczenie walki na dystansie nie kilku, a dziesiątek kilometrów. Współczesne technologie umożliwiają pełne zastosowanie tej koncepcji. Konsekwencją realizacji tej zasady jest marginalizacja tych sił wroga, które mają mniejszy zasięg oddziaływania (rzędu kilku kilometrów). Pomyślmy nad liczbą zmarginalizowanych pojazdów wojskowych wroga i jej konsekwencją. To SZACH I MAT. Cieszy fakt, iż w umysłach współczesnej generalicji odradza się wizja oraz swoboda i lekkość myśli strategicznej, natchnienie i śmiałość czerpiąca z najlepszych wzorców czasów hetmanów Tarnowskiego, Chodkiewicza, Żółkiewskiego, Koniecpolskiego i Czarnieckiego. Zwycięstwo nie będzie możliwe jeśli bezwładem myśli będziemy tkwić okowach starego, powielając to co bezmyślnie czyni wróg, aby wygrać trzeba nieustannie iść do przodu tworząc zaskakujące przeciwnika NOWE…

Skomentuj

Wyszukaj w artykułach

SONDA