header portal

niedziela, 10 luty 2019 08:16

MAYDAY dla st. szer. Michała Kamzelskiego

Napisane przez Ry
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Pomóżmy  st. szer. Michałowi Kamzelskienu - żołnierza korpusu szeregowych jednostki wojskowego 2 Ośrodka Radioelektronicznego w Przasnyszu. Żołnierz zmaga się z bardzo ciężką chorobą jaką jest Stwardnienie Zanikowe Boczne (SLA). Schorzenie jest postępującą chorobą neurologiczną. Jej istotą jest stopniowe porażenie obwodowych włókien nerwowych, odpowiadających za funkcje ruchowe mięśni oraz neuronów znajdujących się w mózgu odpowiedzialnych za poruszanie się. Opisane wyżej porażenie prowadzi nieuchronnie do śmierci.

Poniżej zamieszczamy  jego list  o pomoc zamieszczony na stronie FB

Nazywam się Michał. Mam 37 lat. Mam żonę i pięcioletnią córeczkę Michalinkę. Z zawodu jestem żołnierzem. Praca ,dom, rodzina. Jak każdy człowiek jeszcze 3 lata temu wiodłem spokojne życie i właśnie wtedy wszystko się zaczęło. W jednym momencie moje życie wywróciło się do góry nogami.

W kwietniu 2016 roku zdiagnozowano u mnie Stwardnienie Zanikowe Boczne (SLA), choroba neuronu ruchowego. To nieuleczalna na dzień dzisiejszy choroba neurologiczna atakująca mięśnie i powodująca ich zanik. Pierwsze objawy zaczęły się już jesienią 2015 roku, fascykulacje mięśni w prawej nodze, częste utykanie, czy mimowolne potykanie się ,a czasem niekontrolowane upadki. Na początku zbagatelizowałem te objawy, a choroba czaiła się i przybierała tempa. Dolegliwości nie mijały. W kwietniu 2016 roku trafiłem do specjalistycznego szpitala na oddział neurologii. Po tygodniowym pobycie postawiono diagnozę SLA. W najgorszych snach nie spodziewałem się takiej diagnozy. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy o takim rodzaju stwardnienia.

Przyszło mi stawić czoła najgorszemu wrogowi każdego człowieka jakim jest choroba. Stałem się więźniem własnego ciała. Obecnie bez pomocy żony czy moich rodziców nie byłbym w stanie nic przy sobie zrobić. Moje życie jest całkowicie uzależnione od moich bliskich. Moja córeczka, choć to tylko pięcioletnie dziecko również chętnie mi pomaga. Wiem, że nie już nigdy nie wrócę do pełnej sprawności. Nie cofnie się to co choroba już mi zabrała, jednak mam jeszcze nadzieję ,że doczekam cudownego leku ,który poprawi jakość mojego życia. Rehabilitacja, leki i sprzęt specjalistyczny są kosztowne. Na stałe przyjmuję Riluzol, to tabletki ,które jako jedyne w Polsce wydłużają życie o trzy miesiące i są w 100% refundowane.

Dodatkowo na własną rękę przyjmowałem Masivet, lek, którego zadaniem była ochrona neuronów ruchowych, które nie uległy jeszcze zniszczeniu. Koszt tego leku to 1700zł. Od miesiąca zażywam kolejny nowy lek Ammonaps. Wraz z suplementami chroniącymi wątrobę Tudca kosztuje 5500zł. Lek wystarcza na 40 dni. Zadaniem tego leku jest zmniejszanie stresu oksydacyjnego, który być może jest przyczyną mojej choroby.

Koszty związane z moją chorobą są olbrzymie, dlatego w miarę Waszych możliwości proszę Was o pomoc i wsparcie.

Wsparcie na leczenie st. szer. Michała Kamzelskiego organizuje portal zrzutka >>>

https://zrzutka.pl/5cebeu

Czytany 668 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 10 luty 2019 08:36

Skomentuj

 

rekrutacja i kandydaci



kategoria

      

      

Powitanie

      

      

      

Wyszukaj w artykułach

PRZEGLĄD MEDIÓW

SONDA