piątek, 10 maj 2019 18:30

Psy prewencji - lektura obowiązkowa

Napisane przez Robert Szmarowski
Oceń ten artykuł
(1 głos)

„Psy Prewencji”, to książka wydana na początku 2019 roku. Autor przedstawia ją, jako w 80 procentach dokumentalną, a w dwudziestu procentach fabularyzowaną.

Jest to opowieść o policjantach z pionu prewencji. Wszystko dzieje się na Podlasiu i Lubelszczyźnie. Jeden z rozdziałów opowiada o zdarzeniach w Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

Autor 

Autor nazywa się Norbert Grzegorz Kościesza. Odszedł ze służby jesienią 2018 roku w stopniu aspiranta. Zwolniono go, bo rzekomo za długo chorował. W końcówce służby komendant miejski zafundował mu jeszcze postępowanie dyscyplinarne. Jaki powód? Aspirant Kościesza miał czelność opublikować kilka zbiorów bajek dla dzieci. Obwiniono go o podjęcie dodatkowego zajęcia bez wiedzy przełożonych. Było to kłamstwem, bo funkcjonariusz w wymaganym trybie informował komendanta o swej literackiej aktywności, zaś ta, w świetle przepisów, żadnej zgody nie wymaga. Ostatecznie policjant–bajkopisarz został cywilem po odsłużeniu 10 lat.

Jak to się stało, że komendant miejski wziął go na celownik? Norbert wraz z kolegami, zaczął nagłaśniać patologie panujące w PdOZ. Począwszy od sposobu organizacji służby profosów, kończąc na warunkach higienicznych, urągających standardom współczesnej wiedzy o epidemiologii.

Książka

„Psy Prewencji” mają bohatera zbiorowego. W kolejnych rozdziałach poznajemy poszczególne aspekty służby w pionie prewencji. Interwencje domowe, pomoc przedmedyczna, piesze i samochodowe patrole. Dowiadujemy się, jak szara jest proza eksploatacji sprzętu policyjnego w jednostkach terenowych. Rozpadające się radiowozy, przedpotopowe komputery, nieergonomiczne umundurowanie. To spory kontrast z medialną pompą, towarzyszącą dostawom wspaniałych Black Hawków.
Jeden z rozdziałów opowiada o działaniach Nieetatowego Oddziału Prewencji, skierowanego do zabezpieczenia meczu piłki nożnej. Nieetatowego, to znaczy złożonego z funkcjonariuszy, którzy na co dzień zajmują się służbą patrolową i pracą dzielnicowych. Wyposażenie pochodzi z zasobów, które kilka dekad temu wycofano z pierwszej linii. Jest niepraktyczne, niewygodne i zaniedbane. Gdy policjanci stają w nim do działań, budzą rozbawienie u kiboli, ale także u kolegów z etatowych oddziałów, korzystających z dobrodziejstw współczesnej techniki.

Jak to wygląda, przedstawia załączona do niniejszej notki fotografia. Wykonano ją w Kaliszu, 4 maja 2019 roku.

W „Psach Prewencji” autor dramatycznie sportretował kadrę dowódczą. Dramatycznie, ponieważ w wielu przypadkach są to po prostu szumowiny w mundurach. Jeśli ktoś myśli, że to z zemsty, albo zmyślone, niech zajrzy na policyjne profile społecznościowe. Znajdzie tam niezliczone sygnały, że tak dzieje się w całym kraju, a kadra dowódcza wszystkich szczebli jest najsłabszym ogniwem policyjnego łańcucha.

Cytat

Wiceminister resortu spraw wewnętrznych, Jarosław Zieliński nie jest lubiany ani przez policjantów, ani przez funkcjonariuszy pozostałych służb mundurowych. Jest obłudny, otacza się oślizgłymi lizusami i uwielbia bizantyjską oprawę wszelkich przejawów swojej aktywności. W „Psach Prewencji” znalazł się wielce plastyczny opis postoju pociągu, którego pasażerem był pan Zieliński. Nie wjazdu, tylko postoju, na dworcu w Białymstoku. Dostojnik nie opuścił pociągu.
„Zza zasłonki wychyla się ciemna męska łepetyna. Widać włoski zaczesane do góry, jak u wczesnego Leonida Breżniewa, tylko buźka jakaś taka bardziej czerwona, pełna jak księżyc i uśmiechnięta od ucha do ucha. W oknie ukazuje się twarzyczka z miną zadowolonego wiejskiego chłopka, który właśnie zobaczył nagą dziewuchę nad stawem”.

To króciutki cytat, na zachętę. Opis jest znacznie dłuższy i oprócz tego, że bawi do łez, również przygnębia, gdy uświadomimy sobie, że to się działo naprawdę.

Słowniczek

Na końcu książki znajduje się słowniczek żargonu policyjnego, czy szerzej, służbowego. Dzięki temu czytelnik, który nigdy nie zetknął się z tematyką policyjną, bez trudu zorientuje się, o czym w danym momencie jest mowa.

Lektura obowiązkowa

„Psy Prewencji” to książka po pierwsze dla policjantów i funkcjonariuszy innych służb. Szybko odnajdą w niej historie z własnego życia. To także książka dla wszystkich tych, którzy chcieliby wyrobić sobie wyobrażenie o tym, czym jest służba policjanta na samym dole drabiny służbowej. Dialogi, owo 20 procent, które jest mniej faktograficzne, a bardziej fabularne, są tak rozpisane, aby dać cywilnemu odbiorcy próbkę tego, co myślą i czują policjanci w terenie, ten po macoszemu traktowany policyjny proletariat.
Książkę Aspiranta Norberta czyta się bardzo szybko i przez większość czasu z opadniętą szczęką. Zapnijcie pasy i obowiązkowo do lektury!

Gdzie nabyć:

Robert Szmarowski ( salon24.pl) >>>

Czytany 798 razy

Skomentuj

WYSZUKIWARKA

   

SONDA