piątek, 10 maj 2019 18:38

Rotmistrz i wachmistrz, czyli temat zastępczy

Napisane przez Wolin
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Niedawno obiegła media informacja, że przy okazji zmian w ustawie o powszechnym obowiązku obrony MON wraca do pomysłu przywrócenia przedwojennych stopni i wydłużenia okresu obowiązkowej służby wojskowej.

To czy w przyszłości w polskim wojsku będą rotmistrzowie zamiast poruczników czy też wachmistrze lub ogniomistrze w miejsce sierżantów oraz starsi kanonierzy i ułani z jednym paskiem na ramieniu ma moim zdaniem drugorzędne znaczenie. Jest to raczej sprawa przesądzona, bowiem twórca tego pomysłu, były wiceminister obrony narodowej Pan Michał Dworczyk jest obecnie szefem kancelarii Rady Ministrów i bardzo poważnym kandydatem na przyszłego szefa MON. Chodzi tylko o to, by zmiany stopni wojskowych w jednostkach kultywujących tradycje kawaleryjskie i artyleryjskie odbywały się bezkosztowo, co wydaje się możliwe przy planowanych dużych środkach na wymianę umundurowania galowego i wyjściowego żołnierzy i były ponadto wydłużone w czasie. Czy te zmiany są potrzebne to już inna sprawa.

Było o nich głośno już półtora roku temu, kiedy projekt ustawy o powszechnym obowiązku obrony trafił do Rządowego Centrum Legislacji (RzC). Zakładał wprowadzenie tych przedwojennych stopni na setną rocznicę odzyskania przez Polskę Niepodległości, czyli pół roku temu.

Jak można się dowiedzieć z mediów, Sztab Generalny WP pracuje nad kolejną nowelizację ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP, co oznacza, że będzie to trzecia niewiele tylko zmodyfikowana wersja tej samej ustawy, która trafi do RzCL i do tej pory nie może wejść pod obrady rządu. Warto zajrzeć na stronę RzCL i poznać historię jej procedowania. To bardzo ciekawa i obszerna lektura, bowiem nowych propozycji jest znacznie więcej niż tylko zmiana nazwy stopni na naramiennikach polskich żołnierzy w niektórych jednostkach wojskowych.

Kolejną sprawą, która hamowała prace nad tą ustawą była propozycja wprowadzenia dodatkowych stopni generała dywizji i generała broni w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego. To oznacza usytuowanie SKW i SWW na poziomie dowódców rodzajów sił zbrojnych, nieosiągalnym dla innych służb specjalnych. Na przykład w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego najwyższym stopniem jest generał brygady. Nic dziwnego, że te nadzwyczajnie uprzywilejowane służb wojskowych nie spotkało się z przychylnym przyjęciem ze strony Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz głównego koordynatora specsłużb w kancelarii premiera. Podejrzewam, że głównodowodzący siłami zbrojnymi też ma zastrzeżenia.

Z pewnością w kolejnej nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP powinno w SKW i SKW wykreślić stopnie wojskowe, które już dawno zostały zlikwidowane w wojsku jak np. starszy plutonowy, sierżant sztabowy i starszy sierżant sztabowy oraz młodszy chorąży sztabowy i chorąży sztabowy. Sprawa dotyczy kilkudziesięciu funkcjonariuszy – rezerwistów. Jest to niezbędne, bo w razie ogłoszenia mobilizacji i bez proponowanych zmian, ci funkcjonariusze staną się żołnierzami w czynnej służbie wojskowej.

Warto także podkreślić, że nowelizacja tej ustawy obejmuje wiele innych spraw istotnych dla potencjału obronnego kraju, w tym również stworzenia systemu motywacyjnego czy rekompensat dla pracodawców. W projekcie przygotowanym prawie dwa lata temu i obecnie ponownie aktualizowanym przez Sztab Generalny WP utrzymano zapis przewidujący powoływanie rezerwistów - szeregowych na ćwiczenia do 60. roku życia, a podoficerów i oficerów do 63. roku życia.

Jak tłumaczy to SG WP, podniesienie wieku, w którym obywatele polscy podlegają obowiązkowi służby wojskowej „jest podyktowane potrzebą wprowadzenia możliwości powoływania do służby wojskowej w sytuacjach szczególnych wysoko wykwalifikowanych żołnierzy rezerwy, których umiejętności, wykształcenie i doświadczenie, a przede wszystkim zakres specjalistycznej wiedzy (np. matematycznej, informatycznej, kryptologicznej itp.) pozwalałby na znaczący wzrost potencjału bojowego jednostek wojskowych”. Takie wykształcenie mają raczej młodzi ludzie, którzy po likwidacji dziesięć lat temu powszechnego obowiązku obrony, szkoleń wojskowych nie odbyli, nie są rezerwistami i na ćwiczenia nie mogą być powoływani.

Już kilka lat temu SG WP sygnalizował, że spada stan rezerw osobowych na wypadek wojny, bo rezerwiści stają się coraz starsi i nie będzie kogo powoływać na ćwiczenia. Dlatego przesuwa się wiek szeregowych z 50 do 60 lat, a podoficerów i oficerów z 60 do 63 lat, co ma istotne znaczenie dla stanu i jakości zabezpieczenia potrzeb mobilizacyjnych Sił Zbrojnych RP oraz zapewnienie większego udziału żołnierzy rezerwy na ćwiczeniach wojskowych. Jak wynika z danych SG WP, w tym roku wezwanych zostanie na ćwiczenia około 38,6 tys. żołnierzy rezerwy. Rezerwiści najczęściej wzywani są na ćwiczenia trwające od 7 do 14 dni.
Z tych proponowanych zmian poprawią się co najwyżej statystyki, ale nie przybędzie więcej wyszkolonych rezerwistów. Dobrą robotę robią Wojska Obrony Terytorialnej, bo umożliwiają przeszkolenie ochotników w najkrótszym możliwym okresie 16 dniowym. Nawet jak po złożeniu przysięgi żołnierz WOT zrezygnuje z dalszej służby w tej formacji to zostanie rezerwistą. I o to chodzi. Na „odmrożenie” powszechnego obowiązku raczej się nie zanosi, bo obecna prawicowa koalicja rządząca straciła by bardzo przed wyborami, zwłaszcza wśród młodych ludzi.

Dlatego proponowane zmiany są raczej kosmetyczne, ale i ważne szczególnie dla rezerwistów i pracodawców. W przepisach przygotowanych w resorcie prawie dwa lata temu wojsko chciało też uporządkować przepisy dotyczące rezerwistów i zrównać prawa wszystkich mających tzw. przydziały mobilizacyjne. Obecnie bowiem inaczej traktowani są żołnierze NSR czy ochotnicy z wojsk terytorialnych niż pozostali rezerwiści. W przypadku tych ostatnich pracodawca nie może się starać o rekompensatę, gdy armia powoła takiego pracownika na ćwiczenia. To powoduje, co przyznają sami żołnierze, że wielu pracodawców naciska na podwładnych, aby unikali ćwiczeń wojskowych.

Resort obrony przewiduje też wsparcie finansowe albo umożliwienie odbycia bezpłatnego kursu w przypadku uzyskania przez rezerwistę kwalifikacji przydatnych w siłach zbrojnych. Ponadto deklaruje pomoc w dofinansowaniu studiów, nauki lub stażu w specjalnościach wojskowych wymagających dodatkowych kwalifikacji.

W przypadku gdy armia wezwie rezerwistę na ćwiczenia, pracodawca będzie mógł otrzymać rekompensatę za zatrudnienie pracownika na zastępstwo. Z kolei czas spędzony na ćwiczeniach będzie wliczany do wysługi emerytalnej (to rozwiązanie ma być skierowane głównie do byłych żołnierzy zawodowych).

Istotną kwestią zmian w ustawie, które niebawem powinny być przyjęte przez Radę Ministrów jest uregulowanie prawne pilotażowego programu szkolenia wojskowego pod nazwą Legia Akademicka dla ochotników - studentów. W ubiegłym roku z takiej możliwości skorzystało ponad 5 tys. młodych osób, z czego ponad 2,7 tysiąca uzyskało stopień starszego szeregowego oraz prawie dwa tysiące stopień kaprala. Tyle samo MON planuje przeszkolić ok. 5 tys. ochotników studentów.

Jak na razie trwa spór wśród prawników czy w świetle art. 99 ust. 1 i 2 ustawy o powszechnym obowiązku obrony RP legionistom przysługuje tytuł żołnierza rezerwy. W każdym razie nie byłoby tych wątpliwości, gdyby zmiany w ustawie zostały uchwalone. I to jak najszybciej, jeszcze przez upływem obecnej kadencji parlamentu.
Wolin
Zdjęcie: st. szer. Wojciech Król ( CO MON)

 

 

http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12304753/katalog/12467266#12467266

Czytany 2223 razy

Skomentuj

WYSZUKIWARKA

   

SONDA